zamknij
PO GODZINACH

Legendy motoryzacji: Ford Mustang – wolność, rozsądna cena i sportowe osiągi!

REKLAMA
Fot. Materiały prasowe Ford

Ford znalazł rynkową niszę, stworzył świetny produkt, perfekcyjnie go zareklamował, a później władze marki mogły już tylko siedzieć i liczyć zyski. A było co liczyć! W ciągu 9 lat produkcji auto zostało sprzedane w blisko 3 milionach egzemplarzy. I choć początkowo wydawało się, że Ford trafił w dziesiątkę, która ustawi jego dzieje na lata, dalsze losy amerykańskiego sportowca nie brzmią już tak dobrze. Jak pierwsza generacja Mustanga dostała się do kanonu motoryzacyjnych legend? Dziś właśnie o tym opowiem.

Na początku lat sześćdziesiątych struktura rynku samochodów sportowych w Stanach Zjednoczonych nie była specjalnie rozbudowana. Tak naprawdę jedynym, rodzimym produktem w tym segmencie był Chevrolet Corvette. Coupe miało jednak zasadnicze ograniczenie. Było drogie. W ten sposób młodzi ludzie poszukujący dynamicznego auta na początek swojej drogowej przygody, mogli się jedynie przyglądać Chevroletowi ze smakiem. Kierowcy dość szybko zaczęli się zatem rozglądać za alternatywą. A ta nieoczekiwanie nadeszła z Wielkiej Brytanii. Angielskie auta oferowały dobrą dynamikę jazdy, jednak nie miały w sobie nic z amerykańskiej ostentacji. W ten sposób stały się czymś na kształt półśrodka.

Ford Mustang I, Ford Mustang, Ford, Mustang, ford mustang koncept, ford mustang concept
Fot. Materiały prasowe Ford

Nisza była dość oczywista, na nowe potrzeby rynkowe na początku lat sześćdziesiątych zdecydował się odpowiedzieć Ford. Pierwsza koncepcja nowego modelu brzmiała dość prosto. Chodziło o coupe, które połączy sportowy charakter z rozsądnie wykalkulowaną ceną. Takie dokładnie wytyczne otrzymały wszystkie osoby zaangażowane w projekt. Zlecenie najpierw trafiło do inżynierów i gdy ci stanęli przy deskach kreślarskich, kierownictwo postanowiło zbudować marketingową koncepcję nowego auta. W pierwszej kolejności na warsztat trafiła nazwa. Pod uwagę brano m.in. takie określenia jak T-5, Cougar, Aventura, Allegro, Stiletto, Turino, Torino czy XT-Bird. Ostatecznie wygrał jednak Mustang.

Galopujący koń czy myśliwiec wojenny

Jako pierwszy nazwę zasugerował stylista John Najjar. Prywatnie był bowiem wielkim fanem myśliwca P-51 Mustang walczącego podczas II Wojny Światowej. Czemu akurat Mustang został przyjęty bez większych sprzeciwów? Bo bardzo zgrabnie wpisywał się w ideologię auta. Nowy model miał być skierowany do młodych. Miał im dawać wolność, a symbolem tego z powodzeniem mógł stać się dziki koń z amerykańskiej prerii. Dopełnieniem wizerunku było też logo. Galopujący, muskularny rumak został bowiem umieszczony na tle pasków w kolorze czerwonym, białym i niebieskim. A to symbol rosnącej potęgi Stanów Zjednoczonych.

Prace inżynieryjne nad Fordem Mustangiem wystartowały we wrześniu roku 1962. Zakończyły się dokładnie 18 miesięcy później. Jakie były skonkretyzowane założenia? Auto miało oferować cztery miejsca, fotele kubełkowe, gałkę zmiany biegów wychodzącą z podłogi oraz masę maksymalnie 1100 kilogramów. Co więcej, powinno kosztować nie więcej niż 2500 dolarów, przy czym musiało proponować serię opcji z zakresu mocy, komfortu i luksusu. Inżynierowie praktycznie od początku wiedzieli, że przy tak ułożonych wymaganiach, absolutnym must have są oszczędności. Dlatego wykorzystali podwozie, zawieszenie i silniki z Forda Falcona i Fairlane.

Ford Mustang I, Ford Mustang, Ford, Mustang
Fot. Materiały prasowe Ford

W sumie Ford Mustang doczekał się serii prototypów. Pierwszy był zaprezentowany już w październiku roku 1962 podczas amerykańskiego Grand Prix w Watkins Glen. Za kierownicą roadstera w charakterze kierowcy testowego zasiadł sam Stirling Moss! Kolejny prototyp jest datowany na roku 1963. I choć koncept jeszcze był daleki od wersji fabrycznej, pod jego maską pojawiła się rasowa V-ósemka o mocy 270 koni mechanicznych i pojemności na poziomie 4,7 litra. Ford po cichu razem z włoskim studiem Intermeccanica przygotował wariancję na temat Mustanga shooting brake. Zaprezentowany został też koncepcyjny Mustang Mach wyposażony w 4,6-litrowy silnik posiadający kompresor i moc 457 koni mechanicznych.

29 milionów osób zobaczyło przedpremierową reklamę Mustanga!

Na przełomie roku 1963 i 1964 coraz bardziej jasne stawało się to, że sportowy Ford zbliża się wielkimi krokami. Aby wszystko poszło po myśli, marka z niebieskim owalem w logo naprawdę dobrze przygotowała rynkowe uderzenie. Na przełomie marca i kwietnia wyprodukowano 8160 Mustangów. Chodziło o to, żeby w dniu premiery w każdym salonie sprzedaży w USA stanął co najmniej jeden egzemplarz auta. Poza tym premiera została sprzężona z potężną akcją promocyjną. Przykład? Dzień przed prezentacją Mustanga można było przedpremierowo zobaczyć model w reklamie telewizyjnej. Obejrzało ją 29 milionów osób! W dniu prezentacji informacja ukazała się w 2500 tytułów prasowych.

Ford Mustang został oficjalnie pokazany światu 16 kwietnia 1964 roku. I praktycznie z miejsca okazało się, że przemyślana akcja marketingowa chwyciła. Młodzi ludzie dosłownie rzucili się do salonów. W efekcie już od pierwszego dnia Ford mógł pochwalić się spektakularnym wynikiem. Pierwsze 24 godziny sprzedaży zakończyły się zebraniem 22 tysięcy zamówień na Mustanga. A to jeszcze nie koniec. Przez pierwszy weekend w salonach marki odwiedziły 4 miliony osób! Dni mijały, a zainteresowanie sportowym Fordem nie słabło. Po czterech miesiącach sprzedaż przekroczyła 100 tysięcy egzemplarzy, żeby już po dwóch latach przełamać pułap miliona sztuk.

Ford Mustang I, Ford Mustang, Ford, Mustang
Fot. Materiały prasowe Ford

W gamie standardowego Forda Mustanga pojawiły się cztery silniki benzynowe. Najsłabszy miał 6-cylindrową, rzędową głowicę, 2,8 litra pojemności i 106 koni mechanicznych. Za tak skonfigurowane auto trzeba było zapłacić tylko 2368 dolarów. W realiach bloku wschodniego był to prawdziwy majątek i kwota praktycznie nie do zdobycia. W powojennych Stanach suma brzmiała jednak niezwykle rozsądnie. Alternatywę w palecie silnikowej stanowił rzędowy motor o pojemności 3,3-litra i mocy 121 koni mechanicznych, 4,3-litrowa V-ósemka o mocy 166 koni mechanicznych oraz benzyniak V8 4,7 litra. Ostatnia z jednostek była dostępna w wersji o mocy 203, 213, 228 lub 275 koni mechanicznych.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Godne polecenia benzynowe silniki wolnossące V6 i V8

Fastback, Shelby i cała gama V-ósemek

Od pierwszego dnia obecności Forda Mustanga na rynku wiadomo było, że właśnie rodzi się sprzedażowy hit. Mimo wszystko amerykańscy inżynierowie nie osiedli na laurach, a cały czas starali się wprowadzać do gamy kolejne modyfikacje. W roku 1965 zaraz obok kabrioletu i coupe zaprezentowany został Ford Mustang w wersji fastback. Duża tylna szyba i dach płynniej przechodzący w tylną klapę dodały modelowi stylu. Poza tym tylko w tym wariancie nadwozia występowała m.in. wersja Shelby. Kolejna zmiana dotyczyła aspektu technicznego. I tak mniej więcej w tym samym roku w miejscu starodawnych generatorów prądu pojawił się alternator.

Pierwsza modernizacja Forda Mustanga stała się faktem jeszcze w roku 1966. Główna zmiana dotyczyła rozmiarów auta. Powiększyła się karoseria, wnętrze i bagażnik. Więcej przestrzeni pojawiło się też pod maską. A to otworzyło drogę do montażu benzynowej V-ósmeki z dużym blokiem. Po pierwszym liftingu Ford zwiększył też ofertę, a w tym paletę silnikową – teraz składało się na nią 13 agregatów. Najsłabsza jednostka miała 3,3 litra pojemności i blisko 120 koni mechanicznych. Najmocniejsza dysponowała 7-litrami, 8-cylindrową głowicą i mocą 340 koni mechanicznych.

Ford Mustang I, Ford Mustang, Ford, Mustang
Fot. Materiały prasowe Ford

Pierwszy lifting miał za zadanie dopracować konstrukcję Mustanga, ale też dostosować go do nowych wymogów. Podczas modernizacji inżynierowie zmodyfikowali konstrukcję auta w taki sposób, aby wpisać się w normy wprowadzone właśnie w życie przez NHTSA. Mowa m.in. o zastosowaniu kolumny kierowniczej pochłaniającej energię wypadku, dwuobwodowego układu hamulcowego i miękkich elementów na konsoli centralnej.

Ford Mustang – model doczekał się kolejnego liftingu

Kolejna zmiana dokonała się w roku 1969. W tej odsłonie Ford Mustang stał się jeszcze bardziej muskularny. Co więcej, to też pierwszy model, w którym pojawiły się poczwórne światła z przodu i w którym do oferty dołączyła 5,8-litrowa V-ósemka Windsor i Cleveland. Jednym ze znaków rozpoznawczych drugiego liftungu Mustanga stała się również wersja Boss 429. Pod oznaczeniem ukrywał się model specjalny napędzany 7-litrowym silnikiem V8 o mocy 375 koni mechanicznych. To był prawdopodobnie najdroższy Mustang w gamie! Być może z uwagi na cenę powstało tylko 859 egzemplarzy, z czego do dziś – według różnych źródeł – przetrwało zaledwie 135 sztuk.

Jednak nie tylko Mustang Boss 429 był wersją wybitnie rzadką. Jeszcze mniejsza była produkcja Mustanga E. Litera E nie oznaczała oczywiście napędu elektrycznego, a wyłącznie model nastawiony na ekonomikę jazdy. I o ile dziś pojęcie to oznaczałoby małego hatchbacka z tylną kanapą wykonaną z tektury i symbolicznej wielkości dieslem pod maską, o tyle pod koniec lat sześćdziesiątych w „ekonomikę jazdy” idealnie wpisał się 4,1-litrowy silnik 6-cylindrowy. Powstało mniej więcej 50 Mustangów E. Niestety nie do końca wiadomo ile z nich przetrwało do dziś.

Ford Mustang I, Ford Mustang, Ford, Mustang
Fot. Materiały prasowe Ford

Mustang miał dojrzeć, a nie zestarzeć się!

We wrześniu roku 1970 Amerykanie przeprowadzili trzeci i ostatni lifting Mustanga. Wcześniejsze modernizacje były potrzebne. Pierwsza wyciągnęła auto z motoryzacyjnej “biedy”, druga popracowała nad muskulaturą i charakterem. Trzecia natomiast stała się prawdziwą tragedią! Tym razem styliści zadziałali w dużo większym zakresie niż wcześniej. Niestety całkowicie zawalili swoją pracę. Odebrali nadwoziu Mustanga wyrazistość i sprawili, że zaczął wyglądać jak toporna, 2-drzwiowa odmiana nudnego sedana. Pojawiły się zdania, że samochód dla chłopców podczas trzeciego liftingu dorósł razem ze swoimi właścicielami. No dobrze, ale czemu w tym samym czasie musiał złapać solidną nadwagę? W stosunku do poprzedników Fordy produkowane od roku 1970 zwiększyły masę aż o 363 kilogramy!

Nie była to jednak jedyna tragedia, która dotknęła Mustanga. Na początku lat siedemdziesiątych w życie weszły bardziej restrykcyjne wymogi dotyczące spalin emitowanych przez silniki. Za ich sprawą już w roku 1972 z cennika wypadł 7-litrowy motor V8. A sytuacja dodatkowo zaogniła się już rok później, kiedy na świecie zaczął szaleć kryzys paliwowy. Jako że konstrukcja pierwszego Mustanga wydawała się już mocno przestarzała, a dodatkowo wyniki sprzedaży modelu spadały z niespotykaną dotąd dynamiką, Ford zdecydował się na plan B. Miał już bowiem w zanadrzu nową wersję coupe i kabrioletu. Oficjalna prezentacja drugiej generacji miała miejsce w roku 1973.

Ford Mustang – podsumowanie

Ford Mustang pierwszej generacji nie tylko rozkochał w sobie Amerykę, ale zaczął też kolonizować inne kraje. Jego sukces był zatem potężny. 9 lat produkcji zaowocowało sprzedażą oscylującą w okolicy 3 milionów egzemplarzy. A to nie jedyne osiągnięcie. Pierwsza odsłona Forda do dziś trzyma w rękach wyjątkowy laur. A chodzi o rekord rocznej sprzedaży. W roku 1966 klienci odebrali dokładnie 607 568 egzemplarzy Mustanga. Żadna inne generacja modelu nie pobiła tego rekordu!

Pierwszy Mustang to prostota, muskularność, dobre osiągi, rasowy dźwięk silnika i wielka dawka wolności! Ten model musiał spodobać się młodym ludziom wchodzącym dopiero w życie i stąd jego potężny sukces. Jaki zatem błąd popełnili później Amerykanie? Zaczęli majstrować przy formule auta. Najwyraźniej doszli do wniosku, że to musi się starzeć razem z grupą docelową. A nic głupszego wymyślić już się nie dało. Dojrzewanie Mustanga szczególnie podczas trzeciego liftingu sprawiło, że coupe straciło swoją zadziorność i stało się po prostu toporne. Na szczęście nawet to nie zmieniło jednego. Ford na zawsze wszedł do kanonu najważniejszych samochodów w historii USA i stał się jednym z legendarnych aut w historii światowej motoryzacji.

Tagi: auta klasyczneCoupeFordford mustanglegendy motoryzacjisilniki V8
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.

DODAJ KOMENTARZ