zamknij
REKLAMA
Fot. Materiały prasowe Dyson

Prace zespołu zajmującego się opracowaniem pierwszego samochodu elektrycznego Dysona trwają w najlepsze. Co więcej, przynajmniej według kolejnych deklaracji marki, nabierają coraz bardziej realnych kształtów. Oczywiście koncepcja cały czas się zmienia, a jedną z ostatnich zmian jest nowa koncepcja. Producent odkurzaczy zaprezentuje nie jeden, a trzy pojazdy! Pierwszy będzie czymś na miarę serii testowej. Kolejne dwa mają przynieść sprzedażowy sukces.

Rynek motoryzacyjny nieubłaganie będzie podążał w stronę elektryfikacji napędów. To jeden z głównych scenariuszy, który ma doprowadzić motoryzację do maksymalnie ekologicznego charakteru. A ponieważ nadal jest to grunt dość niezbadany, równe szanse na sprzedażowy sukces otrzymują zarówno marki znane i funkcjonujące od lat, jak i te, które w słońcu e-silników dopiero postanowią się zagrzać. Z drugiej z opcji chce skorzystać Dyson. Brytyjski producent odkurzaczy ogłosił naprawdę ambitny plan – już w roku 2020 zaprezentuje swój samochód elektryczny.

2 miliardy funtów, 400 inżynierów i tylko 2 lata

Oczywiście na samej deklaracji się nie skończyło. Dyson zatrudnił w sumie 400 inżynierów motoryzacyjnych do pracy nad projektem. Poza tym postarał się o solidne i bardzo stabilne finansowanie. James Dyson twierdzi, że sięgnął głęboko do kieszeni swojej firmy i przygotował w sumie 2 miliardy funtów. Ma też otrzymać dotację. Jako że zarys projektu przypadł do gustu rządowi brytyjskiemu, ten obiecał przekazać w najbliższej przyszłości na ten cel 16 milionów funtów. A to oznacza, że prace badawcze mają wystarczające zaplecze finansowe i mogą przebiegać bez większych przeszkód.

Już dziś jednak wiadomo, że apetyt jak najbardziej rośnie dopiero w miarę jedzenia. Dyson zachęcony sporym zainteresowaniem swoim projektem, postanowił zmienić plan. Zbuduje nie jeden, a trzy samochody elektryczne. Pierwszy z modeli pojawi się w sprzedaży w charakterze auta pilotującego. Pokaże możliwości firmy i to, że marka bez większego zaplecza technologicznego na rynku motoryzacyjnym może zbudować własny pojazd. Na ile oszacowana zostanie produkcja? Dyson nie chce komentować tej sprawy. Nieoficjalnie mówi się jednak o zaledwie 10 tysiącach egzemplarzy.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Baterie sodowo-jonowe lekiem na wysoką cenę elektryków?

Nie jeden, a trzy auta elektryczne Dyson!

Gdy droga przez pierwszy model zostanie przetarta, na rynku pojawią się kolejne dwa. Ich zadanie będzie już całkowicie inne. Oczywiście będą miały gruntować świadomość marki wśród kierowców, jednak przede wszystkim powinny przekuć wizerunkowy sukces w sukces realny i mierzony wolumenami sprzedaży. Koncepcja zmieniła się jednak prawdopodobnie nie tylko w tym aspekcie. Według informacji zakulisowych pierwszy samochód elektryczny Dysona nie otrzyma obiecanych wcześniej akumulatorów półprzewodnikowych. Dopiero kolejne dwa modele zostaną w nie wyposażone.

Mimo iż o projekcie motoryzacyjnym brytyjskiego producenta odkurzaczy mówi się dużo i coraz częściej, specjaliści nadal mają wątpliwości dotyczące realności planów. A pierwsze z zastrzeżeń dotyczy budżetu. Żaden z analityków nie wierzy w to, że Dyson ma rezerwę finansową w kwocie 2 miliardów funtów. Firmie niełatwo mogłoby być nawet uzyskać kredyt w takiej kwocie. Po drugie w projekcie nadal nie została uzupełniona dość poważna luka. Po odejściu Ann Marie Sastry stracił on najważniejszego specjalistę zajmującego się bateriami półprzewodnikowymi. Po trzecie plotki krążą od miesięcy, od miesięcy jednak Dyson nadal nie miał czasu, aby pokazać chociażby szkic swojego samochodu.

Tagi: baterie w autach elektrycznychDysonnapęd elektrycznysamochód elektryczny
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.

DODAJ KOMENTARZ