zamknij
REKLAMA
limitowane serie aut

Dla jednych limitowana seria danego modelu oznacza specjalny kolor, kilka dodatkowych elementów wyposażenia oraz plakietkę na klapie bagażnika, dla innych zaś to astronomiczną cenę i gwarancję, że ten konkretny wariant został wyprodukowany w bardzo ograniczonej liczbie egzemplarzy. Im mniej – tym lepiej. Poznajmy ciekawe limitowane serie aut.

Limitowane edycje aut są niezwykle pożądane i bardzo często sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Jeśli są to ciekawe wersje, które trudno znaleźć na rynku pod postacią zamiennika, zakup takiego auta może być świetną inwestycją. Odpowiednio utrzymany model wyprodukowany w niewielkiej liczbie egzemplarzy nie traci na wartości – wręcz przeciwnie – po latach może być wart więcej, niż w chwili zakupu.

Edycje limitowane mają niemal równie długą tradycję co motoryzacja, dlatego też poznajmy zarówno nowe, jak i stare propozycje producentów, stworzone w niewielkiej liczbie egzemplarzy.

Peugeot 205 Lacoste

Peugeot 205 Lacoste (fot. cris.bloomfield@Flickr, CC BY-NC-ND 2.0)

Nawiązania do firm odzieżowych w motoryzacji są dość częste, zaś w latach świetności 205-tki był na nie szczególny popyt. Nic więc dziwnego, że francuski producent zdecydował się na współpracę z firmą Lacoste, założoną w 1933 przez słynnego tenisistę – Rene Lacoste.

205 Lacoste wyróżniało się przede wszystkim białym lakierem. Biały kolor do dziś jest bardzo popularny na kortach tenisowych. W przypadku Peugeota 205 Lacoste biały lakier pokrywał zarówno nadwozie, jak również zderzaki oraz kołpaki. W tamtych latach lakierowane elementy nadwozia były prawdziwym rarytasem. Biel przełamywały wstawki w kolorze zielonym, czerwonym i żółtym pod postacią wąskiej listwy na nadwoziu, obudowach lusterek oraz zderzakach. Nie zabrakło również słynnego logo Lacoste – zielonego krokodyla. Znaczek pojawił się na klapie bagażnika, przy przednich nadkolach oraz we wnętrzu, na kierownicy. Przy wlewie paliwa Peugeot umieścił naklejkę imitującą tenisową siatkę. Modyfikacje w wersji Lacoste dotyczyły wyłącznie wyglądu samochodu. Za rozpędzanie białej 205-tki odpowiadał standardowy silnik o pojemności 1,4 litra i mocy 60 KM.

Opel Corsa A Steffi Special

Kolejna propozycja sprzed lat i „na każdą kieszeń”. Mała Corsa, podobnie jak opisany wyżej Peugeot 205 Lacoste, lśnił w miejskiej dżungli czystą bielą – na nadwoziu, kołpakach, zderzakach i lusterkach. We wnętrzu natomiast było kolorowo i wesoło, bowiem tapicerka upstrzona była wzorami i motywami kojarzącymi się z tenisem. W wyposażeniu mogliśmy również znaleźć wspaniałe radio stereo na kasety – w tamtych czasach to był prawdziwy luksus.

Twarzą limitowanego modelu Opel Corsa A była niemiecka tenisistka Stefanie Graf  (Steffi Graf) – jedna z najwybitniejszych zawodniczek swojej dyscypliny. W swojej karierze wygrała niemal wszystko, zaś potwierdzeniem jej umiejętności jest fakt, że przez przeszło 377 tygodni była na szczycie rankingu WTA.

Volkswagen Polo Harlekin

VW Polo Harlequin (fot. Charlie@Flickr, CC BY 2.0)

Zazwyczaj edycja specjalna dodaje uroku i podnosi walory estetyczne auta. Są jednak wyjątki, choć o gustach nie powinno się dyskutować. Dla wielu przykładem wątpliwych estetycznie modyfikacji może być Volkswagen Polo Harlekin, który przez złośliwych określany jest jako składak – wygląda bowiem tak, jakby wyjechał z tzw. „szrotu” i każdą część nadwozia miał z innego modelu. Każdy element takiego Polo malowany był na jeden z czterech kolorów: czerwony, żółty, zielony i niebieski, a wszystko tworzyło jeden wielki, wielobarwny miszmasz. Być może dla kolekcjonerów takie auto ma swoją wartość, ale chyba niewiele osób chciałoby takim tęczowym autkiem jeździć na co dzień. Podobnie w przypadku Polo Rolling Stones, które do dzisiaj można spotkać na drogach. Warto dodać, że takie kolorowe nadwozie to już tradycja w przypadku Polo.

Porsche 924 Martini Rosso

Co prawda nadal jesteśmy w klimacie aut sprzed lat, ale powoli przechodzimy do wyższej klasy. Kolejnym modelem w naszym zestawieniu jest kultowe dziś Porsche 924. Swego czasu auto było znienawidzone przez fanów tej marki, gdyż jako jedyne posiadało silnik z przodu. Wtedy ten pomysł się nie przyjął, dziś zaś nikogo nie dziwi, bowiem silnik z przodu montowany jest w takich modelach, jak Macan, Panamera czy Cayenne.

Każdy fan sportów motorowych doskonale zna markę Martini, oraz pojazdy wyścigowe malowane w barwy zespołów Martini Racing. To jedne z najpiękniejszych barw w historii. Nic więc dziwnego, że powstało wiele edycji specjalnych pojazdów właśnie z elementami w kolorach granatu, błękitu i czerwieni – charakterystycznych dla Martini. Jedną z nich był Porsche 924 Martini Rosso. W tamtych latach większość edycji specjalnych było lakierowanych na biały kolor. Tak samo jest z 924-ką, która dodatkowo otrzymała charakterystyczne naklejki w barwach Martini. Zmieniono nieco tapicerkę, pasy i dodano kilka ciekawych akcentów. Pod względem technicznym nie zmieniło się praktycznie nic, ale dla kolekcjonera nie ma to większego znaczenia – liczy się fakt, że jest to wersja wyprodukowana w ograniczonej liczbie egzemplarzy.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Top 6: Najładniejsze i najbrzydsze nowe auta w Polsce!

BMW M3 „30 Jahre M3”

BMW M3 „30 Jahre M3” (fot. Steven Tyler PJs@QFlickr, CC BY-NC-ND 2.0)

Zanim przejdziemy do topowych edycji limitowanych, warto wspomnieć o modelu, który pojawił się na rynku dosyć niedawno i teoretycznie był dostępny dla każdego. Mowa o specjalnej edycji BMW M3, która powstała na 30-lecie tego modelu. Od 1986 roku stworzono pięć generacji modelu M3 i praktycznie każda charakteryzowała się świetnymi właściwościami jezdnymi, dużą mocą oraz niebanalną stylistyką.

Podobnie było z najnowszą edycją, która dodatkowo w wersji „30 Jahre M3” legitymowała się ciekawymi dodatkami i akcentami. Edycja jubileuszowa była dostępna wyłącznie z niebieskim lakierem metalizowanym Macao – tym samym, który debiutował jako lakier specjalny w pierwszej generacji M3. Samochód został wzbogacony o pakiet Competition, obejmujący zwiększenie mocy o 19 KM – do 450 KM – adaptacyjny układ jezdny i 20-calowe, aluminiowe obręcze ze sportowym ogumieniem stworzonym z różnych mieszanek gumy. We wnętrzu znajdziemy fotele w czarno-niebieskim lub czarno-srebrnym kolorze, specjalnie zaprojektowane pasy bezpieczeństwa oraz okolicznościową plakietkę. Za ten specjalny model wyprodukowany w liczbie 500 egzemplarzy trzeba było zapłacić 10 000 euro więcej, w stosunku do ceny bazowego M3, która wynosiła wówczas około 72 000 euro.

Maserati MC12 Corsa

Maserati MC12 Corsa (fot. Eddy Clio@Flickr, CC BY-ND 2.0)

Teraz przechodzimy do zupełnie innej ligi aut produkowanych w bardzo ograniczonej liczbie. Przykładem takich samochodów może być Maserati MC12 Corsa. Auto stworzono w liczbie zaledwie 12 egzemplarzy i mimo wyścigowej specyfikacji, było przeznaczone dla prywatnych właścicieli. Model ten jest rozwinięciem wersji MC12 GT1, która zwyciężyła Puchar Konstruktorów FIA GT w 2005. Mówiąc wprost, jest to auto wyścigowe dla kogoś, kto ma mnóstwo pieniędzy, chce szybko pojeździć na torze, ale nie ma czasu na przygotowania, licencje itp.

Co ciekawe, kupując Maserati MC12 Corsa nie dostajemy go na własność w pełnym tego słowa znaczeniu. To Maserati jest odpowiedzialne za utrzymanie i konserwację samochodu, którym można poruszać się jedynie podczas specjalnych spotkań na torze. Nie można wyjechać nim na ulicę, ponieważ nie posiada ono homologacji na poruszanie się po drogach publicznych. Z drugiej strony zaś nie możemy nim wystartować w normalnym wyścigu – ot auto do zabawy tylko na torze. Warto jednak zaznaczyć, że istnieje jeden egzemplarz MC12 Corsa, który po modyfikacjach został dopuszczony do ruchu po drogach publicznych.

Cena Maserati MC12 Corsa opiewała na kwotę miliona euro. Do napędu służy 6-litrowy silnik V12 o mocy 755 KM dostępnych przy 8000 obr./min. Masa Maserati MC12 Corsa to zaledwie 1150 kilogramów, zaś osiągi, podobnie jak w przypadku innych aut wyścigowych, są nieznane i zależą od konfiguracji oraz zestrojenia skrzyni biegów.

Mercedes SLR Stirling Moss

Mercedes SLR Stirling Moss (fot. Georg Sander@Flickr, CC BY-NC 2.0)

Kolejny model, który kosztuje krocie i na dodatek skierowany jest do wyselekcjonowanej grupy odbiorców. Wyprodukowany w liczbie zaledwie 75 sztuk Mercedes SLR Stirling Moss to specjalnie zmodyfikowana wersja Mercedesa McLarena SLR, która swoim wyglądem nawiązuje do innego, kultowego auta sprzed lat – Mercedesa 300 SLR z 1955 roku (tzw. Gullwinga).

Nie jest to auto na każdą pogodę, ale jak widać, bogatym to nie przeszkadza, szczególnie, jak mieszka się w ciepłych krajach, gdzie zawsze świeci słońce. Przyjemność z jazdy zapewnia doładowany mechanicznie silnik V8 o pojemności 5,5-litra i mocy 650 KM, który za pośrednictwem 5-biegowej skrzyni automatycznej rozpędza limitowanego SLR-a do 100 km/h w nieco ponad 3,5 sekundy. Prędkość maksymalna to 360 km/h, ale nie wiadomo, czy ktoś odważył się to sprawdzić w samochodzie bez przedniej owiewki. Koszt? Około 1,1 miliona dolarów.

Edycji limitowanych w motoryzacji dostatek…

…ale napisać o wszystkich nie sposób. Wiadomo, że moglibyśmy wspominać o Bugatti Veyronie, modelach ze znaczkiem Maybacha czy innych oczywistych przedstawicielach motoryzacyjnego świata, ale edycje limitowane to także auta popularne, z pozoru zwykłe i dostępne dla każdego, jak również mniej znane pojazdy, które nie tylko są piekielnie drogie, ale również rzadkie i skierowane jedynie dla wybrańców. Wybrańców nie tylko pod względem finansowym, ale również pasjonatów i „ulubieńców” producentów aut. Zdarza się bowiem, że niektóre egzemplarze nie są dostępne „dla każdego” z wypchanym portfelem.

Tagi: limitowane serie autmodele unikatowenajciekawsze samochody

DODAJ KOMENTARZ