zamknij
REKLAMA
Wbudowana nawigacja w samochodzie | autofakty.pl

Wbudowana nawigacja w samochodzie przynajmniej kiedyś kojarzyła się z samochodami luksusowymi. Dziś nawigację możemy mieć w każdym telefonie, ale wbudowane rozwiązania producenci wciąż montują i wciąż życzą sobie za nie słonych dopłat. Na rynku jest dużo używanych samochodów z wbudowaną nawigacją, a ich ceny nie należą do najdroższych. Tylko, czy warto się tą funkcją ekscytować i do niej dopłacać? Sprawdziliśmy to.

Wbudowana nawigacja kontra rozwiązania zewnętrzne

Fabryczna nawigacja świetnie wygląda. Jest to bowiem element wnętrza naszego samochodu, często można nią sterować z poziomu przycisków umieszczonych przy kierownicy. Wyświetlacz takiej nawigacji jest duży i ulokowany w dobrym miejscu, a komunikaty głosowe podawane są bezpośrednio przez wbudowane w samochodzie głośniki. Uruchamiamy silnik i po chwili mamy wyświetloną mapę, z tej perspektywy to najwygodniejsze rozwiązanie.

Alternatywą są nawigacje samochodowe firm trzecich, które kosztują od 200 do 1500 złotych. Zajmują one jednak dodatkowe miejsce. Ponadto zwykle nie podłączymy ich bezpośrednio do radia i nie obsłużymy z poziomu kierownicy. Jeszcze innym sposobem jest sięgnięcie po telefon komórkowy i skorzystanie z darmowej lub płatnej aplikacji na smartfona. Mapy Google, AutoMapa, czy TomTom GO to proste i skuteczne rozwiązania, których największą zaletą jest zawsze aktualna mapa.

To właśnie świeżość map we wbudowanej fabrycznie nawigacji samochodowej sprawia, że rozwiązanie to nie jest idealne. Producenci oferują zwykle płatne aktualizacje, a mapy są odświeżane raz na rok lub rzadziej. Co więcej, w niektórych przypadkach wsparcia po kilku latach po prostu nie ma. Zwykle też nie możemy liczyć na informację o korkach. W najnowszych samochodach, gdzie wbudowane nawigacje mają dostęp do internetu, sytuacja wygląda lepiej. Takich pojazdów jednak jest wciąż niewiele i mówimy tu o wybranych modelach z rocznika 2014 wzwyż. Jeśli jednak nadal podoba wam się wizja fabrycznej nawigacji – sprawdźmy jak sytuacja wygląda w popularnych modelach. W nowym samochodzie opcja fabrycznej nawigacji to zwykle dopłata od tysiąca złotych do nawet kilkunastu tysięcy.

Używany samochód z wbudowaną nawigacją – ile to kosztuje?

Pod lupę wzięliśmy Audi A4 z 2010 roku, Forda Focusa z 2012 roku, Opla Astrę z 2012 roku, Skodę Octavia z 2010 roku oraz rodzinnego Citroena C4 Grand Picasso również z 2012 roku. Przeszukaliśmy popularne serwisy ogłoszeniowe i wybraliśmy kilka egzemplarzy, aby sprawdzić ile musimy dopłacić do wersji z nawigacją. Oczywiście zwykle samochody z wbudowaną nawigacja mają też bogatsze inne wyposażenie, np. skórzaną tapicerkę czy tempomat. Nie dopłacamy więc za samą nawigację, ale też ogólnie za wyższy standard.

Ford Focus 2012

Ford Focus MKIII z nawigacją | autofakty.pl

Benzynowy Ford Focus z 2012 roku z przebiegiem około 150 tysięcy kilometrów to wydatek 37 tysięcy złotych. Za wersję z nawigacją zapłacimy 42 tysiące złotych. Przy czym większość z nich jest lepiej utrzymana i ma niższe przebiegi.

Skoda Octavia 2010

Skoda Octavia II z nawigacją | autofakty.pl

Ponad 6 letnią Octavię kupimy już za 22 tysiące, choć często będą to pojazdy z przebiegiem ponad 200 tysięcy kilometrów, za wersję z nawigacją zapłacimy 30 tysięcy złotych. Wybór takich modeli jest dość ograniczony, w dodatku skazani jesteśmy praktycznie na wersję Kombi.

Opel Astra 2012

Opel Astra J z nawigacją | autofakty.pl

Hatchback Opla z silnikiem Diesla kupimy już za niecałe 24 tysiące złotych. Za model z tego samego rocznika, ale z nawigacją GPS zapłacimy przynajmniej 30 tysięcy złotych. Co ciekawe, w serwisach ogłoszeniowych jest naprawdę niewiele wersji benzynowych z fabryczną nawigacją.

Citroen C4 Grand Picasso 2012

Citroen C4 Picasso z nawigacją | autofakty.pl

W miarę atrakcyjny egzemplarz Citroena z nawigacją z silnikiem diesla 1.6 lub 2.0 to wydatek 37 tysięcy złotych. Wersję bez nawigacji kupimy o 3-4 tysiące taniej.

Audi A4 2010

Audi A4 B8 z nawigacją | autofakty.pl

W przypadku Audi A4 naprawdę wiele egzemplarzy ma wbudowaną nawigację. Za taki przeszło 6-letni samochód przyjdzie nam zapłacić ponad 40 tysięcy złotych i nie ma to znaczenia, czy wybierzemy wersję z nawigacja czy bez. Oba warianty są w zbliżonych cenach. W serwisach ogłoszeniowych królują modele w wersji kombi.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Przepisy drogowe i mandaty w Chorwacji

Wbudowana nawigacja w praktyce

Kupiliśmy jeden z powyższych modeli, teraz warto sprawdzić jak wygląda kwestia aktualizacji map do najnowszych i ile to kosztuje. Zakładamy, że poprzedni właściciel raczej o to nie zadbał. W tym celu powinniśmy udać się do najbliższego dilera samochodowego i tam zakupić najnowsze mapy w zależności od modelu na płytach CD/DVD lub kartach pamięci SD. Czasami możemy też skorzystać z zakupów online i pobrać takie mapy na własny komputer i później zgodnie z instrukcją zainstalować w samochodzie. W internecie jednak łatwiej znajdziemy oferty firm, które instalują nawigacje z niewiadomego źródła, niż oficjalne informacje producentów samochodów. Taka usługa jest stosunkowo tania, od 150 do 500 złotych, ale musimy mieć świadomość, że jest to naruszenie praw autorskich. W większości przypadków takie rozwiązanie niczym się nie różni od oryginalnego.

Koszty oryginalnej nawigacji są nieco większe i zaczynają się od 400 złotych, a mogą sięgać nawet tysiąca. Problem w tym, że nawet zakupione teraz mapy nie należą do świeżych. Do opisywanego wyżej Opla Astra 2012 mapy kupimy online za 99 euro – oznaczone są one jako wersja 2016/2017. Problem w tym, że dane pochodzą z map HERE aktualnych na 3 kwartał 2015 roku. Nie ma tam więc najnowszych inwestycji drogowych. Kupując więc nową aktualizację map do starego samochodu z fabryczną nawigacją de facto i tak otrzymujemy przestarzałe mapy. Aktualizacje dostępne są dla większości modeli wyprodukowanych po 2010 roku, dużo gorzej wygląda sytuacja w przypadku aut z lat wcześniejszych. Na początku lat 2000 w samochodach popularny był system Blaupunkt DX. Niestety jego najnowsze mapy datowane są na rok 2013/2014. Nie we wszystkich samochodach mamy do czynienia jednak z typową fabryczną nawigacją, w niektórych modelach zwłaszcza japońskich marek to importerzy montowali sprzęt firm trzecich, np. Pioneera. Wtedy powinniśmy szukać aktualizacji na stronach dostawców danego systemu nawigacji GPS.

Wbudowana nawigacja w samochodzie | autofakty.pl

Kosztowny gadżet, który podwyższa standard samochodu

Wbudowana nawigacja w samochodzie świetnie się prezentuje i z pewnością podwyższa wartość pojazdu. Problem w tym, że chcąc korzystać z oryginalnych i nowych map jesteśmy skazani na wydanie kilkuset złotych, a i tak nie otrzymamy najświeższych informacji. Często cena aktualizacji jest porównywalna z średniej klasy nawigacją zewnętrzną z aktualnymi mapami, często z darmową aktualizacją. Jednak nawet stara mapa może stanowić pewien „backup” w chwili, gdy nawigacja w naszym smartfonie zawiedzie.

Na szczęście sytuacja lepiej wygląda w nowszych modelach samochodów. Tutaj często producenci kuszą darmowymi aktualizacjami przez pewien okres. Mapy mogą być również na bieżąco aktualizowane za sprawą dostępu do internetu w samochodzie. Takie samochody już zaczynają pojawiać się na rynku wtórnym. Jednak dopiero za parę lat okaże się, jak długo producenci będą wspierać te systemy.

Wbudowana nawigacja w samochodzie używanym – czy warto się na nią zdecydować?

Kupując używany samochód nie kierujmy się tym czy ma wbudowaną nawigację, czy też nie. Patrzymy lepiej na inne elementy wyposażenia, które nie będą się starzeć z biegiem lat, jak np. tempomat, czy podgrzewane siedzenia. Fabryczny GPS bardzo ładnie się prezentuje, dla wielu handlarzy może być też powodem do podwyższenia ceny, ale jego użyteczność w praktyce jest niewielka. Jeśli już nabędziemy używany samochód z nawigacją samochodową, to jej aktualizacja też nie przyniesie nam większych korzyści. Wciąż powstające nowe drogi w Polsce sprawiają, że dane tracą ważność z miesiąca na miesiąc, tymczasem aktualizacje wychodzą w najlepszym przypadku dwa razy do roku. I już w momencie premiery potrafią prezentować dane sprzed 9 miesięcy. Bez tego gadżetu „da się żyć”, zwłaszcza gdy nawigacje i to darmową mamy dziś niemal w każdym telefonie.

Tagi: nawigacja
Paweł Okopień

Autor Paweł Okopień

Dziennikarz technologiczny, pasjonat nowinek na rynku elektroniki konsumenckiej, zadowolony użytkownik francuskich samochodów. Aktywny w wielu serwisach i magazynach około technologicznych. W wolnych chwilach płetwonurek. Marzy mu się zakup klasyka najlepiej szwedzkiego

DODAJ KOMENTARZ