zamknij
REKLAMA
Fot. Janitors - Pixabay.com

Przy polskich drogach ustawionych jest około 450 fotoradarów. Te każdego roku wykonują około 2,5 miliona zdjęć, z czego 10 proc. kończy się wlepieniem mandatu. Choć liczba fotek na drodze selekcji zmniejsza się drastycznie, organy ścigania i tak mają problem z szybkim karaniem kierowców. Po jakim czasie przychodzi mandat z fotoradaru? Zazwyczaj po kilku tygodniach. A to dopiero pierwszy krok. Zobaczcie ile służby mają czasu na ukaranie was!

Zachowania dużej ilości kierowców poruszających się po drogach w Polsce są z całą pewnością dalekie od tych, które zostały określone przepisami o ruchu drogowym. Mimo wszystko błysk fotoradaru napotkanego po drodze zawsze stanowi dla prowadzącego zaskoczenie. I choć z pewnością na chwilę tonuje zapędy, wcale jeszcze nie oznacza mandatu karnego. Droga od zrobienia zdjęcia do ukarania kierującego jest długa. Jej pierwszym punktem jest przekazanie fotki do Centrum Automatycznego Nadzoru Nad Ruchem Drogowym przy GITD.

Prawie 7 tysięcy zdjęć dziennie – ITD nie ma łatwo!

Pracownik Inspekcji Transportu Drogowego musi w pierwszej kolejności ocenić jakość zdjęcia. Jeżeli ta jest wysoka, powinien odczytać numer rejestracyjny samochodu i na jego podstawie namierzyć właściciela pojazdu. Do niego wysyłany jest list zawierający informację o popełnionym wykroczeniu. Dodatkowo korespondencja musi zawierać dane dotyczące fotoradaru – jego typ i numer świadectwa legalizacji – oraz propozycję mandatu karnego. Choć proces analizy zdjęcia z fotoradaru wygląda jasno i przejrzyście, Centrum Automatycznego Nadzoru Nad Ruchem Drogowym nie działa ani zbyt sprawnie, ani zbyt szybko.

Czemu organom ścigania brakuje dynamiki? Władze Inspekcji Transportu Drogowego tłumaczą się przede wszystkim potężną skalą zjawiska. Jako że urządzenie ulokowane w całym kraju wykonują około 2,5 miliona zdjęć każdego roku, musiałoby to oznaczać dla Centrum Automatycznego Nadzoru Nad Ruchem Drogowym potrzebę analizy prawie 7 tysięcy fotografii każdego dnia. A to liczba, która zdecydowanie przekraczająca możliwości instytucji. Po jakim czasie przychodzi mandat z fotoradaru? Na otrzymanie informacji o popełnieniu wykroczenia, kierowcy często muszą czekać tygodniami.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Mandat za parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych - kara jest wysoka!

Po jakim czasie przychodzi mandat z fotoradaru? Z tym bywa różnie

Choć problemy z mocami przerobowymi centrum nadzoru są oczywiste, kierowcy praktycznie od początku istnienia fotoradarów w Polsce zastanawiają się nad prawnym umocowaniem tak dużej zwłoki w wysyłaniu powiadomień. Przepisy nie przemawiają jednak na ich korzyść. Według nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym z grudnia 2010 roku instytucja obsługująca siatkę fotoradarów ma aż 180 dni na wystawienie mandatu. Czas ten jest jednak liczony nie od momentu popełnienia wykroczenia, a jego ujawnienia!

Może się jednak zdarzyć tak, że trzymiesięczny termin zostanie przekroczony. W takiej sytuacji choć inspekcja straci prawną możliwość wystawienia mandatu, kierowca i tak nie uniknie kary. ITD ma bowiem prawo skierować wniosek do sądu. A wtedy kara zostanie przyznana na drodze grzywny. Postępowanie sądowe sprawia, że zdecydowanie wydłużany jest termin możliwego ukarania kierowcy za wykroczenie. Maksymalnie może on wynosić nawet dwa lata liczone od momentu popełnienia wykroczenia. Później czyn przedawnia się i jeżeli bieg przedawnienia nie zostanie przerwany, zamknięta zostaje prawna droga ukarania prowadzącego.

Na koniec ostatnia kwestia. Może się okazać, że kierowca podczas podróży zauważy błysk fotoradaru, mimo wszystko nie otrzyma ani mandatu, ani ITD nie skieruje wniosku do sądu. Po jakim czasie może spać spokojnie? Kodeks wykroczeń jasno precyzuje, że wykroczenie przedawnia się po roku od momentu jego popełnienia.

Tagi: fotoradarmandatwykroczenie
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.

DODAJ KOMENTARZ