zamknij
REKLAMA

Dzieje holenderskiego producenta opon są długie, ale też dość zawiłe i pełne nieoczekiwanych zwrotów. Firma istnieje już 110 lat, a w tym czasie przeszła dość poważny kryzys, w wyniku którego musiała budować swoją rynkową pozycję na nowo. To jednak udało się naprawdę dobrze, dzięki czemu dziś za producentem stoi solidny inwestor, a o klasie jego produktów mogą świadczyć setki milionów euro wydawane na badania i rozwój.

Pod koniec tego roku firma Vredestein skończy dokładnie 110 lat. A to oznacza, że jest jedną z najdłużej działających marek na rynku oponiarskim. Ta historia zaczęła się dość niepozornie 6 listopada 1908 roku, gdy holenderski przedsiębiorca Emile Louis Constant Schiff przejął przedsiębiorstwo o nazwie Guttapercha. Już rok później przeniósł siedzibę firmy do miejscowości Loosduinen i tam zajął się produkcją gumy. Skąd nazwa Vredestein? Tak nazywała się farma, która stała się nową siedzibą fabryki.

Emile Louis Constant Schiff (fot. materiały Vredestein)
Emile Louis Constant Schiff (fot. materiały Vredestein)

Początkowo Vredestein nie zajmował się produkcją opon samochodowych. Powód ku temu jest bardzo prozaiczny. W pierwszej dekadzie XX wieku praktycznie nie było jeszcze tego rynku! Początkowo firma skupiała się zatem na ogumieniu dedykowanemu rowerom. Pierwszy model powstał w roku 1910. Rynek moto otworzył się dla przedsiębiorstwa dwa lata później. I choć pierwsza opona samochodowa Vredestein stała się faktem, nie można było jeszcze mówić o masowej produkcji.

Transport opon Vredestein (mat. prasowe Vredestein)
Transport opon Vredestein (mat. prasowe Vredestein)

Ogumienie samochodowe stało się targetem dopiero pod koniec lat 40.

W roku 1934 holenderska marka otworzyła pierwszą fabrykę opon rowerowych z prawdziwego zdarzenia. Ta została zlokalizowana w Doetinchem. Na pierwszy zakład produkcyjny zajmujący się ogumieniem samochodowym pracownicy firmy musieli zaczekać kolejne 13 lat. Montownia została otwarta w roku 1947 w Enschede. Nie był to projekt samodzielny. Zakład został zbudowany we współpracy z marką Goodrich. Inwestycja okazała się jednak strzałem w dziesiątkę. Przełom lat czterdziestych i pięćdziesiątych był bowiem czasem światowego boomu na samochody.

Sukces pierwszych opon skierowanych do pojazdów mechanicznych sprawił, że Vredestein dość szybko wybił się na samodzielność. Już w roku 1952 stworzył oponę Profilux – pierwszy model ogumienia samochodowego wyprodukowany we własnej placówce. W roku 1955 gama była dalej rozszerzana – tym razem w ofercie pojawiły się opony bezdętkowe Profilux Tubeless – jedne z pierwszych w Europie!

Lata sześćdziesiąte upłynęły inżynierom Vredestein pod znakiem naprawdę wytężonej pracy. W roku 1965 zadebiutowała pierwsza opona zimowa marki, a w roku 1966 pokazana została opona radialna z opasaniem tekstylnym o nazwie Sprint.

Kadr z reklamy pierwszej opona zimowej Vredestein (fot. materiały Vredestein)
Kadr z reklamy pierwszej opony zimowej Vredestein (fot. materiały Vredestein)

W czasie, w którym Vredestein zaczął się coraz mocniej rozwijać, firmą zainteresowali się potencjalni inwestorzy. I tak w roku 1962 przedsiębiorstwo przeszło fuzję z N.V. Rubberfabrieken Havea Raalte. W roku 1971 właścicielem stał się Goodrich – a to miało otworzyć drogę do sukcesu na 125 rynkach świata.

Pierwszy montaż stabilną częścią produkcji Vredestein

Pozycja rynkowa firmy Vredestein rosła. Rosło też zainteresowanie jej produktami. I to nie tylko na rynku samochodów używanych, ale też w segmencie przeznaczonym na tzw. pierwszy montaż w fabryce. Holendrzy dość szybko zdobyli odpowiednie kontakty i kontrakty. W efekcie z ich ogumienia zaczęły korzystać fabrycznie nowe samochody takich marek jak Mercedes, Ford, BMW, Volvo, Saab czy Opel.

W latach siedemdziesiątych gama nie przestała się rozwijać. W efekcie opasanie tekstylne opony radialnej zamieniło się na stalowe w roku 1972, a w roku 1979 zadebiutowało ogumienie typu Snow+ oraz nietypowa opona zapasowa – Space Master. Główną zaletą innowacyjnego zapasu był kompaktowy rozmiar. Ten udało się uzyskać za sprawą faktu, że opona trafiająca do bagażnika była nienapompowana.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Porównywarka opon - czy warto z niej korzystać?

Lata osiemdziesiąte są okresem posuchy dla Vredestein. Powód? Marka miała poważne problemy z dotychczasowym właścicielem – firmą Goodrich. Amerykanie nie do końca rozumieli specyfikę działania holenderskich zakładów. W efekcie zaczęli marginalizować ich znaczenie w koncernie. Malejąca sprzedaż i rosnące problemy ze związkami zawodowymi sprawiły, że Goodrich postanowił zlikwidować część działów Vredestein. Wtedy na szczęście na arenie pojawił się holenderski rząd.

Za 7 milionów funtów państwo przejęło pakiet większościowy akcji. To pozwoliło na wdrożenie planu naprawczego. Zadanie nie było jednak łatwe. Amerykanie zastępując markę Vredestein marką Goodrich sprawili, że holenderska firma przestała być rozpoznawalna na rynku. Do osiągnięcia sukcesu konieczne było zatem ponowne zagnieżdżenie się w świadomości kierowców.

Vredestein historia zaczynała się toczyć na nowo

Holenderski rząd miał pomysł na firmę i dwa asy w rękawie. Mowa o oponach Sprint i Snow+. A te okazały się hitem! Cieszyły się też dobrą opinią. Zimowe ogumienie spotkało się nawet z uznaniem niemieckiego automobilklubu ADAC. Vredestein zdobył w ich teście pierwsze miejsce. Objawy rozprężenia po przejściowych problemach było jednak widać tak naprawdę dopiero w roku 1991. To wtedy w gamie marki pojawił się nowy produkt – pierwsza opona wielosezonowa Quatrac.

Vredestein quatrac (fot. materiały Vredestein)
Kadr z reklamy opony Vredestein Quatrac (fot. materiały Vredestein)

W roku 1995 debiutuje Vredestein Snowtrac – pierwsza opona zimowa z dużą zawartością krzemionki, a w roku 1996 Wintrac – opona zimowa z wysokim indeksem prędkości. Systematyczne stabilizowanie się pozycji marki sprawiło, że w roku 1997 jej szefowie postanowili stać się oponiarskimi kreatorami mody. Stąd współpraca z włoskim projektantem Giorgetto Giugiaro i prezentacja pierwszej designerskiej opony Sportrac w roku 1999.

Przyszłość to bez wątpienia klucz do sukcesu każdej firmy. Vredestein chce jednak także pamiętać o przeszłości. Właśnie dlatego stojąc na progu nowego millenium – w roku 2001 Holendrzy pokazali światu oponę do samochodów klasycznych – Sprint Classic. Rok 2004 przyniósł oponie rowerowej firmy udział w zdobyciu złotego medalu w kolarstwie drogowym podczas Olimpiady oraz prezentację ogumienia z indeksem prędkości Y (powyżej 300 km/h).

Nowe millenium to czas kolejnych innowacji. Wystarczy wspomnieć o oponie Wintrac Xtreme – najszybszej w swoim czasie zimówce z indeksem prędkości W, Ultra-High Performance – modelu o dopracowanym poziomie efektywności pracy czy Quatrac 3 – pierwszej oponie całorocznej typu RunFlat. Nowe millenium to jednak też czas nowych horyzontów. W roku 2009 nowym właścicielem przedsiębiorstwa staje się bowiem indyjski koncern Apollo Tyres.

Vredestein Quatrac 3 (fot. materiały Vredestein)
Vredestein Quatrac 3 (fot. materiały Vredestein)

Nowy inwestor, nowe możliwości, nowe inwestycje – współczesność Vredestein

Kapitał napływający do Holandii sprawił, że Vredestein mógł się dalej rozwijać. I choć początkowo marka skupiła się na produktach skierowanych do traktorów i kombajnów, w drugiej dekadzie XXI wieku zaczęła walczyć o palmę pierwszeństwa na rynku samochodów osobowych. I tak w roku 2013 do sprzedaży wchodzi ogumienie Wintrac Xtreme S z indeksem prędkości Y (powyżej 300 km/h), a roku 2014 Quatrac 5 – pierwsza opona całoroczna na świecie z indeksem prędkości Y.

Wraz z rozszerzaniem gamy firma modernizuje też fabryki. Zakład w Enschede otrzymuje nowy mieszalnik tandemowy oraz zostaje otwarta całkowicie nowa wytwórnia na Węgrzech. W roku 2016 we Frankfurcie Vredestein otwiera kolejne centrum badawczo-rozwojowe. Aby inżynierowie otrzymali właściwe środki do opracowywania nowych technologii, przedsiębiorstwo zwiększa też nakłady finansowe. Kwota inwestycji badawczo-rozwojowych została potrojona! Czy to aby nie rozrzutność? Absolutnie! 110 lat zmiennej historii uświadomiło obecnym szefom Vredestein, że podstawą sukcesu jest zmienność i wyczucie technologicznego czasu!

Tagi: budowa oponyoponyopony do samochoduVredestein
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.

DODAJ KOMENTARZ