zamknij
OPONY

Opony o większym profilu – relikt przeszłości czy dobry pomysł na dziś?

REKLAMA
Fot. Materiały prasowe Goodyear

Wybór ogumienia jest jedną z ważniejszych decyzji eksploatacyjnych jakie musi podjąć kierowca. A oferta rynkowa jest na tyle szeroka, że zakup nie jest taki prosty jak mógłby wydawać się na pierwszy rzut oka. Dziś zastanowimy się czy warto zdawać się na rozmiar zalecany przez producenta samochodu, czy można założyć opony o większym profilu. Zdania są podzielone. Dlatego zebraliśmy dla was wszystkie zalety obydwu rozwiązań.

Podstawą tego tekstu jest wyjaśnienie czym tak naprawdę jest profil opony. To nic innego niż stosunek wysokości ściany bocznej do szerokości bieżnika wyrażony w procentach. Wskaźnik na przestrzeni lat zmienił się bardzo mocno. W dawnych czasach opony miały bardzo wysoki profil – grubo przekraczający 100. To oznaczało, że były wysokie i niezwykle wąskie. Już w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych producenci odkryli jednak, że rosnące możliwości samochodów wymagają zmiany myślenia. W celu zapewnienia wyższe stabilności zachowania na drodze, ogumienie stopniowo stawało się coraz szersze i coraz niższe, przez co wskaźnik spadł do 70, 60, 55, a nawet 50.

Niski profil = właściwości jezdne!

Niski profil zyskał na popularności głównie ze względu na wspomniane wcześniej właściwości jezdne. Niższa opona przekłada się na mniejsze wychylenia nadwozia podczas jazdy w zakręcie. Szerszy bieżnik z kolei gwarantuje większą powierzchnię stylu z asfaltem, oznacza wyższy poziom trakcji i pozwala na bezpieczniejsze wykonywanie manewrów. Poza tym na suchej nawierzchni przekłada się na krótszą drogę hamowania oraz pozwala konstruktorom na wyposażenie auta w silnik gwarantujący wyższą prędkość maksymalną. Oczywiście wyższy profil ma też i pewne wady. Większy bieżnik oznacza większą siłę tarcia i wyższy poziom hałasu podczas jazdy.

Główną zaletą opon o wysokim profilu jest wysoki poziom komfortu. Duże ściany boczne dużo lepiej tłumią nierówności napotkane przez koła samochodu na drodze, a do tego bez żadnej szkody dla felgi mogą się chociażby wspiąć na wysoki krawężnik w mieście. Poza tym wysoki profil to też dużo większa odporność na efekt aquaplaningu. Wąska opona świetnie przedziera się przez wodę przy dużej prędkości. W ten sposób istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że „zawiśnie” na jej powierzchni, a kierowca utraci panowanie nad pojazdem. Poza tym duży profil to świetne właściwości jezdne na luźnej nawierzchni, w tym w śniegu. Rozwiązanie ma tak właściwie dwie wady. Po pierwsze wysokie opony nie nadają się do sportowej jazdy. Po drugie prezentują się dużo gorzej od niskoprofilowych.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Testy opon zimowych ADAC 2017

A więc czy można założyć opony o większym profilu?

Jak zatem brzmi odpowiedź na pytanie czy można założyć opony o większym profilu? Oczywiście, że tak. Lepiej jednak, aby było to uzasadnione realnymi potrzebami eksploatacyjnymi kierowcy. Kiedy zatem warto pomyśleć nad takim rozwiązaniem? Głównie podczas zakupu opon zimowych. Wyższy profil oznacza bowiem dużo wyższy poziom przyczepności w kopnym śniegu, łatwiejsze przedzieranie się przez zaspy i dużo sprawniejszą jazdę w błocie pośniegowym. W skrócie gwarantuje większe bezpieczeństwo jazdy.

O wyższym profilu można pomyśleć także w sytuacji, w której niewielki samochód jest eksploatowany głównie w mieście. Wyższa opona zamortyzuje część przeciążeń wynikających z przejazdu dziurawą nawierzchnią oraz ochroni felgę aluminiową chociażby podczas wjeżdżania na wysoki krawężnik w trakcie parkowania. Czy można założyć opony o większym profilu w aucie sportowym? To raczej wykluczone. Mniej stabilne zachowanie ogumienia sprawi, że kierowca odbierze sobie dużą część frajdy podczas jazdy.

Przeczytaj więcej na Motointegrator.com: Ile powinna kosztować wymiana opon? Odpowiadamy!

 
Tagi: oponyopony zimoweprofil oponywysoki profil opony
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.

DODAJ KOMENTARZ