zamknij
AKTUALNOŚCI

Toyota szuka innych materiałów do budowy e-silnika. Nie, nie chodzi o trwałość…

REKLAMA
Fot. Materiały prasowe Toyota

Wszyscy mówią o popularyzacji napędów elektrycznych. Nikt jednak nie chce komentować wad, jakie ma to zjawisko. Jednym z przykładów tajemnicy poliszynela jest zagadnienie dotyczące materiałów koniecznych do budowy ekologicznych układów napędowych. Te bardzo często są rzadkie, a ich zasoby okazują się ograniczone. A to z czasem może zrodzić poważny problem z ich dostępnością. Czy da się coś z tym zrobić? Toyota ma już pewien pomysł.

Japońscy inżynierowie starają się dość wszechstronnie podejść do tematu elektrycznych samochodów. Temu nie można się jednak dziwić. Po pierwsze dlatego, że podczas opracowywania nowoczesnych technologii są skrupulatni. Po drugie jako że pierwsza hybryda z logo Toyoty ujrzała światło dzienne dokładnie 22 lata temu, marka ma największe doświadczenie w e-technologiach ze wszystkich firm motoryzacyjnych. Co tym razem podpowiedziała im intuicja? Aby zająć się materiałami, z których m.in. wykonuje się elementy napędów elektrycznych. Składniki konieczne do budowy chociażby magnesu rzadko występują na ziemi. A to rodzi zasadniczy problem.

Duże zapotrzebowanie na surowce, to i… wysokie ceny!

Gdy wszystkie firmy motoryzacyjne zaczną masowo stawiać na elektryfikację napędów, popyt na niektóre rzadkie metale mocno wzrośnie. A to wymusi działanie naturalnego mechanizmu wolnorynkowego, a mianowicie wyraźnego wzrostu ceny na rynku światowym. To jednak nie jedyny powód, dla którego składniki napędów elektrycznych mogą się stać problemem. Może się również pojawić problem z dostawami wynikający z różnych czynników geopolitycznych. Taka sytuacja miała miejsce m.in. w roku 2010, gdy Chiny chwilowo przestały eksportować neodym z uwagi na spór z sąsiadującą Japonią.

Wzrost cen, ewentualnie ograniczenie dostaw niektórych materiałów przyniesie nieubłagany skutek dla rynku motoryzacyjnego. Produkcja samochodów hybrydowych i elektrycznych albo stanie się droższa – co przełoży się na ceny w salonach, albo przestanie być opłacalna dla marek motoryzacyjnych. A więc czy problemu z surowcami da się uniknąć? Aby być mądrym jeszcze przed szkodą, to właśnie pytanie postanowili zadać sobie naukowcy zatrudniani przez Toyotę. Tym samym już jakiś czas temu zaczęli poszukiwać surowców zamienników. Pierwsze efekty prac widać już dziś. Japończykom udało się opracować technologię obniżającą ilość rzadkich materiałów w silnikach elektrycznych o 20 proc.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Android Auto w Toyocie nie pojawi się? Marka chroni prywatność swoich klientów

Silniki elektryczne – surowce rzadkie zredukowane o 20 proc.

Inżynierowie Toyoty na razie są w stanie zastąpić neodym dużo bardziej popularnym i przede wszystkim tańszym w zakupie lantanem oraz cerem. Wiedzą już nawet jak konkretnie to zrobić podczas budowy magnesu koniecznego do wyprodukowania silnika elektrycznego. Ile potrzebują czasu na wdrożenie technologii? Według wstępnych zapowiedzi stężenie rzadkich surowców będzie stopniowo redukowane w ciągu najbliższej dekady. Stosowanie substytutu m.in. neodymu sprawi, że produkcja zelektryfikowanych napędów stanie się mniej zależna od ewentualnych dostaw rzadkich surowców. Spadnie też koszt produkcji, co powinni odczuć kierowcy podczas zakupu e-samochodów.

Tagi: napęd hybrydowysilnik elektrycznyToyota
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.

DODAJ KOMENTARZ