zamknij
REKLAMA
panele słoneczne w Toyocie Prius (fot. Toyota)

Elektryfikacja. Pojęcie to coraz częściej pojawia się w odniesieniu do motoryzacji i nowych samochodów. Ponieważ jednak prąd nie bierze się znikąd, na znaczeniu przybierają również wszystkie rozwiązania związane z odnawialnymi źródłami energii. W przypadku samochodów niebawem za “produkcję” energii elektrycznej odpowiadać mogą panele słoneczne. Takie rozwiązanie wprowadziła już np. Toyota do najnowszej generacji Priusa. Produkcję wysokowydajnych paneli fotowoltaicznych do samochodów rozpoczął również Panasonic.

W przeciągu najbliższych trzech, czterech dekad pojazdy elektryczne mają zacząć “przejmować” nasze ulice. I choć dziś o tym głośno się nie mówi, to otwartym pozostaje pytanie, czy nie będzie problemów z energią elektryczną, która będzie niezbędna do naładowania baterii tych aut. Dziś na terenie samych Stanów Zjednoczonych zarejestrowanych jest ok. 264 mln aut i małych ciężarówek. A to oznacza, że w okolicach 2050 r. trzeba będzie wytwarzać tyle prądu, by każdego dnia, lekko licząc, móc naładować ok. 100 mln samochodów. Nawet nowoczesne baterie nie zmienią tego.

Produkcja prądu na własne potrzeby

Stąd pomysł, by auta podczas jazdy same mogły “produkować” prąd, który byłby magazynowany w bateriach. Przykładem takiego rozwiązania jest system odzyskiwania energii podczas tzw. hamowania rekuperacyjnego. Energia, którą odzyskuje się z hamowania, służy do doładowania akumulatora i zasilania niektórych urządzeń pokładowych.

To jednak jest za mało producentom aut. Dlatego od kilku lat prowadzone są prace nad panelami fotowoltaicznymi, które miałyby służyć do pozyskiwania energii ze słońca. W 2009 r. w poprzedniej generacji Priusa Toyota wprowadziła już nawet takie rozwiązanie. Dostępne za dopłatą, 56-watowe panele słoneczne pozwalały zgromadzić energię, która była następnie wykorzystywana do zasilania układu chłodzenia.

Niebawem takie rozwiązanie może się jednak upowszechnić. Firma Panasonic wprowadziła w tym roku na rynek panele słoneczne, które pozwolą magazynować energię wykorzystywaną następnie do napędu pojazdu. Takie panele pojawiły się w najnowszej generacji Priusa plug-in, który tym samym stał się pierwszym masowo produkowanym modelem z panelami fotowoltaicznymi. Sześć godzin w pełnym słońcu pozwoli pozyskać 1 kWh energii. W słoneczny dzień panele są w stanie zgromadzić energię niezbędną do przejechania od ok. 3 do nawet ponad 6 km. Nad takim samym rozwiązaniem Panasonic pracuje obecnie z Teslą. W przypadku osób poruszających się wyłącznie na trasie dom-praca może to oznaczać, naprawdę bezkosztową jazdę. Byleby tylko wszystkie dni były równie słoneczne.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Kupują auto, którego nie ma! Wpływają zamówienia na Mercedesa EQ

A może samochód na energię słoneczną?

Skoro da się zgromadzić energię do przejechania kilku kilometrów, to może uda się stworzyć auto napędzane wyłącznie energią słoneczną? Taka koncepcja nie jest niczym nowym w motoryzacji. Patrząc tylko kilka lat wstecz, można bez problemu znaleźć szereg prototypów wykorzystujących energię ze Słońca do swojego napędu. Jednym z nich był kabriolet Venturi Astrolab, którego baterie pozwalały przejechać ponad 100 km. Auto miało trafić nawet do sprzedaży pod koniec minionej dekady, ale jak na razie sukcesu nie odniosło.

Nie oznacza to jednak, że porzucono temat aut na energię słoneczną. W 2009 r. na wystawie w Genewie Koenigsegg zaprezentował model Quant z ogniwami fotowoltaicznymi przygotowany we współpracy z firmą NLV Solar. Panele słoneczne w tym prototypie były niewidoczne. Wykonane były bowiem z cienkiego filmu, pokrywającego dach oraz tylną klapę. Według twórców naładowanie do pełna baterii miało trwać zaledwie 20 minut, a całkowity zasięg miał wynosić 500 km. Przy tym model ten oferował osiągi godne Koenigsegga. Łączna moc dwóch silników elektrycznych wynosiła 512 KM i pozwalała rozpędzić się do 100 km/h w nieco ponad 5 sekund.

Koenigsegg Quant (fot. Koengisegg)

Swoje osiągnięcia na polu pojazdów z napędem słonecznym mają również Polacy. W 2016 r. np. studenci Politechniki Łódzkiej zbudowali pojazd Eagle One, który wystartował w wyścigu pojazdów solarnych w RPA. Ważący ok. 420 km pojazd posiadał ogniwa słoneczne o powierzchni 6 m2 o mocy 1200 W.

Eagle One Solar

Przyszłość raczej nie będzie należała do samochodów napędzanych wyłącznie energią słoneczną. Dłuższa jazda nocą czy przy dużym zachmurzeniu nie wchodziłaby w grę. Z całą pewnością jednak panele słoneczne mogą stanowić świetne uzupełnienie całego układu jezdnego. Przy słonecznej pogodzie mogą zapewnić dodatkowe kilometry naprawdę darmowej podróży.

Tagi: auta elektrycznepanele słonecznesamochody elektrycznetoyota prius
Wojciech Traczyk

Autor Wojciech Traczyk

W branży motoryzacyjnej już od ponad piętnastu lat. Lubię wszystko, co ma cztery koła, ale interesują mnie również inne zagadnienia z szeroko pojętej branży - od nowinek technologicznych, poprzez kwestie dotyczące zmieniających się przepisów, aż po inwestycje w branży automotive czy też rozbudowę infrastruktury drogowej.

DODAJ KOMENTARZ