zamknij
REKLAMA
Volkswagen Golf IV 1.9 TDI (1997-2003)

Trzy niemieckie koncerny motoryzacyjne – BMW, Daimler oraz Volkswagen – zgodziły się, by wprowadzić niezbędne zmiany w ponad 5 milionach aut z silnikami wysokoprężnymi. Modyfikacja diesli ma przedłużyć ich żywot rynkowy, a jednocześnie nie zrujnować niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego. Dla właścicieli starszych aut mają zostać zapewnione dopłaty do zakupu nowych samochodów.

Zła atmosfera wokół silników wysokoprężnych sprawia, że ich sprzedaż zaczyna wyraźnie spadać. Na rynku niemieckim w lipcu sprzedaż nowych samochodów z silnikami Diesla była niższa o 12,7% niż przed rokiem. Udział rynkowy tego typu napędu spadł do 40,5% z 46% pod koniec minionego roku.

Podobne trendy można zaobserwować również na innych rynkach. A będą się one jeszcze bardziej pogłębiać, słysząc o planowanych zakazach wjazdu dla tego typu aut. W Niemczech o takich zamiarach wspominały m.in. Monachium czy Stuttgart oraz kilkanaście innych większych miast (w sumie 16 miast).

Modyfikacje lekiem na zakazy

Zawarta umowa pomiędzy BMW, Daimlerem oraz Volkswagenem ma być skutecznym lekiem przeciwko tym planom. Celem planowanych modyfikacji w silnikach wysokoprężnych spełniających normy Euro 5 bądź Euro 6 jest zmniejszenie o ok. 25-30 proc. emisji tlenków azotu (NOx). Dzięki temu nie będzie podstaw, by wprowadzać powyższe zakazy.

Modyfikacje w oprogramowaniu będą kosztować niemieckie koncerny ok. 500 mln euro. Pozwoli to jednak uniknąć znacznie wyższych kosztów, gdyby zdecydowano się na modyfikacje mechaniczne w silnikach oraz układach wydechowych.

Dodatkowo trzy niemieckie koncerny planują wprowadzenie specjalnych bonifikat na zakup nowych aut z silnikami wysokoprężnymi. Będą one skierowane dla tych osób, które posiadają już starsze diesle, w których nie da rady już przeprowadzić modyfikacji oprogramowania. Na razie jedynie BMW ogłosiło, że wprowadzi rabat w wysokości 2 tys. euro.

Branża motoryzacyjna zagrożona

Planowane zakazy sprzedaży aut z silnikami spalinowymi mogą w znaczący sposób zmienić branżę motoryzacyjną. Po Norwegii oraz Holandii jakiś czas temu podobne plany zapowiedziały Francja oraz Wielka Brytania. Niemcy jak na razie wstrzymały się z taką decyzją, ale kanclerz Angela Merkel zapowiedziała, że rozważane są takie plany.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Nowe Volvo S60 nie będzie miało w palecie diesla!

Problem w tym, że niemiecki przemysł motoryzacyjny, największy w Europie, zatrudnia ok. 800 tys. osób. Planowane zakazy wjazdu do miast oraz sprzedaży aut z silnikami Diesla mogą poważnie „namieszać” i wpłynąć destrukcyjnie na branżę motoryzacyjną.

Stąd wspólny front koncernów motoryzacyjnych, do których ostatecznie może dołączyć również niemiecki rząd. Raczej nie zmieni to przyszłości motoryzacji, czyli pojazdów o napędzie elektrycznym, ale może znacząco odwlec te zmiany w czasie.

Tagi: DieseldieselgateSilnik wysokoprężny
Wojciech Traczyk

Autor Wojciech Traczyk

W branży motoryzacyjnej już od ponad piętnastu lat. Lubię wszystko, co ma cztery koła, ale interesują mnie również inne zagadnienia z szeroko pojętej branży - od nowinek technologicznych, poprzez kwestie dotyczące zmieniających się przepisów, aż po inwestycje w branży automotive czy też rozbudowę infrastruktury drogowej.

DODAJ KOMENTARZ