zamknij
REKLAMA
Fot. Materiały prasowe Porsche

Niemiecki producent od lat uchodził za wytwórcę najbardziej niezawodnych samochodów. Wszystko wskazuje jednak na to, że już niedługo mit może upaść. A wszystko za sprawą Porsche Macan – najlepiej sprzedającego się auta w gamie. Tym razem problemy dotyczą układu paliwowego, a w serwisie pojawi się prawie 60 tysięcy pojazdów!

Przedstawiciele marki opublikowali oświadczenie, z którego wynika że w autach wyprodukowanych między 4 marca 2014 roku a 14 kwietnia 2017 roku montowany był wadliwy kołnierz uszczelniający pompę paliwa. Z biegiem eksploatacji na elemencie pojawiają się pęknięcia, a te z kolei stają się przyczyną powstawania wycieków benzyny. Choć pasażerowie Porsche Macan mogą wyczuwać podczas jazdy zapach paliwa w kabinie, Niemcy uspakajają. To jedyny niepożądany skutek. Wycieki są tak niewielkie, że raczej nie ma zagrożenia wybuchem pożaru.

Firma została zmuszona do przeprowadzenia akcji naprawczej. A jej zakres – jak na wolumen sprzedaży Porsche – jest naprawdę ogromny. W końcu dotyczy prawie 60 tysięcy SUV-ów. Niespełna 51,5 tysiąca pojazdów jest eksploatowanych w Stanach Zjednoczonych. Przeszło 8 tysięcy samochodów zostało sprzedanych w kanadyjskich salonach marki. Akcja naprawcza Porsche Macan dotyczy praktycznie całej gamy modelowej. W serwisie pojawią się zatem małe SUV-y w wersji bazowej, S, GTS i Turbo.

Akcja naprawcza Porsche Macan – kontrola układu paliwowego

Podczas dodatkowej wizyty serwisowej pracownicy warsztatu sprawdzą auto pod kątem występowania usterki, a konkretnie przyjrzą się pompie paliwa. Jeżeli okaże się, że w kontrolowanym Macanie kołnierz uszczelniający rzeczywiście jest popękany, mechanicy będą musieli ocenić skalę uszkodzeń. Przy dużych pęknięciach i ewentualnych wyciekach element bezapelacyjnie zostanie wymieniony na nowy. Przy mniejszych pracownicy warsztatu mają prawo podjąć decyzję o jego doszczelnieniu.

Akcja naprawcza Porsche Macan jest przykra dla Niemców z dwóch powodów. Po pierwsze to jeden z dwóch najtańszych samochodów oferowanych przez markę, który jednocześnie jest najpopularniejszym modelem w całej gamie. A to sprawia, że wszystkie niesprawności są szczególnie rzucające się w oczy. Po drugie usterka kołnierza uszczelniającego pompę paliwa niestety nie stanowi pierwszego problemu małego SUV-a. To kolejny powód do nieplanowanej wizyty w autoryzowanej stacji obsługi dla właścicieli pojazdów.

Po raz pierwszy model został wezwany do serwisu już w roku 2014 – zaledwie kilka miesięcy po rozpoczęciu produkcji. Wtedy kontrolą serwisową objęte zostały wzmacniacze siły hamowania. Zdaniem przedstawicieli marki mechanizmy mogły zostać uszkodzone podczas montażu w fabryce. Inspekcja elementu trwała zaledwie kilka minut, mimo wszystko akcja naprawcza Porsche Macan dotyczyła w tym przypadku 2,5 tysiąca pojazdów. Co ciekawe, 45 z nich trafiło do polskich klientów.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Dramat w raju - Porsche 918 Spyder trafi do serwisu. Znowu!

Niespełna rok później mały SUV z niemieckim logo ponownie musiał pojawić się w warsztacie. Tym razem winny okazał się niskociśnieniowy przewód paliwowy w komorze silnika. Ten zdaniem pracowników marki samoczynnie rozszczelniał się w trakcie eksploatacji. O ile pierwszą akcję naprawczą spokojnie można nazwać drobiazgiem, o tyle w tym przypadku inspekcją objęto prawie 22 tysiące samochodów. A to oznaczało naprawdę duży problem wizerunkowy dla producenta.

I kolejne… 18 tysięcy Porsche Macanów!

Rok 2015 ewidentnie nie był szczęśliwy dla Macana. Auto niedługo później i w niewiele mniej spektakularnych warunkach ponownie musiało zawitać do serwisu. A wszystko za sprawą wadliwej maty w siedzisku fotela wyczuwającej obecność pasażera. Usterka dotyczyła w Stanach Zjednoczonych prawie 18 tysięcy pojazdów – aut wyprodukowanych między 4 marca 2014 roku a 20 października 2015 roku. Dodatkowo była dosyć poważna. Niesprawna mata mogła doprowadzić do tego, że podczas wypadku poduszka powietrzna osoby siedzącej obok kierowcy nie zadziałałaby. A to sprowadzało bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia.

Kolejna akcja naprawcza Porsche Macan została ogłoszona pod koniec ubiegłego roku. Komunikat marki był lakoniczny, choć mało optymistyczny. Firma wykryła bowiem, że do montażu aut między 30 lipca a 9 sierpnia 2016 roku mogły zostać użyte łączniki stabilizatora o nieodpowiedniej jakości. A to oznacza, że ich prowadzenie może być mało stabilne oraz może prowokować występowanie efektu nadsterowności. Porsche nie chciało podać konkretnej ilości aut objętych inspekcją – wiadomo jedynie, że samochodów takich było kilkaset. Na rynek polski trafiło w sumie 17 SUV-ów, w których usterka może potencjalnie występować.

Porsche Macan bez wątpienia jest największym hitem sprzedażowym niemieckiej marki. To auto, które jest podobne do większego Cayenne, jednak ma zdecydowanie bardziej atrakcyjną cenę. Za model trzeba zapłacić minimum 232 tysiące złotych. Niestety sukces w tym przypadku będzie prawdopodobnie nieco bolesny dla Niemców. Wszystko bowiem wskazuje na to, że SUV mocno nadszarpnie wydawało się ugruntowany wizerunek marki. A winna temu jest kolejna akcja naprawcza Porsche Macan.

Co ważne, mały SUV może nadszarpnąć opinię, na którą Niemcy pracowali latami. Model 911 od dłuższego czasu króluje w rankingach bezawaryjności przygotowywanych przez TUV i Dekrę. Do tego na początku tego roku Porsche razem z Lexusem otrzymało od renomowanego instytutu J.D. Power tytuł producenta najbardziej niezawodnych samochodów. Porażka jest bolesna, ale jeszcze bardziej bolesne okaże się z pewnością odbudowanie zaufania klientów. To znowu może trwać latami…

Tagi: akcja naprawczaPorsche Macanwezwanie do serwisu
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.

DODAJ KOMENTARZ