zamknij
REKLAMA
Wypożyczalnia samochodów elektrycznych (fot. Energa)

A miało być tak pięknie… Do 2025 r. na polskich drogach, według planów Ministerstwa Rozwoju, miało jeździć milion aut elektrycznych. Już teraz chyba tylko najwięksi optymiści wierzą jeszcze w uzyskanie takiego wyniku. A tymczasem wszystko na to wskazuje, że w tym roku po raz pierwszy w historii globalna sprzedaż pojazdów napędzanych energią elektryczną przekroczy barierę miliona egzemplarzy. Niestety, ale z marginalnym udziałem Polski.

W III kwartale br. sprzedaż samochodów elektrycznych na całym świecie osiągnęła rekordowy rezultat 287 tys. aut. To aż o 63% więcej niż w analogicznym okresie 2016 r. i o 23% więcej niż w drugim kwartale br. Sprzedaż elektrycznych pojazdów, jak widać, cały czas utrzymuje trend wzrostowy. Już raczej nic nie stanie na przeszkodzie, by do końca tego roku po raz pierwszy uzyskać wynik sprzedaży ponad miliona sztuk.

Chiny zdecydowanym liderem

Za ponad połowę globalnego popytu na samochody elektryczne odpowiada rynek chiński. Drugim co do wielkości rynkiem na pojazdy EV jest Europa, a trzecim Ameryka Północna. Udział europejskiego rynku w globalnej sprzedaży aut elektrycznych szacuje się na ok. 24%. Razem trzy największe rynki wchłaniają ponad 90% światowej sprzedaży samochodów elektrycznych.

Chiński rząd jest bardzo skoncentrowany na zwiększeniu sprzedaży EV. Jednym z powodów jest wysoki poziom lokalnego zanieczyszczenia powietrza w miastach, zaś drugim dążenie Państwa Środka do ekspansji na światowym rynku pojazdów napędzanych prądem. Jak dotąd nie udało się Chińczykom zaistnieć szerzej w produkcji i sprzedaży aut z konwencjonalnym napędem, chcą więc “odbić” to sobie w segmencie EV.

Wdrożone przez rząd w Pekinie dotacje powodują, że samochód elektryczny może okazać się nawet o 40% tańszy niż jego spalinowy odpowiednik

– powiedziała Aleksandra O’Donovan, jedna z autorek raportu Bloomberg New Energy Finance.

Polski rynek w stagnacji

Podczas gdy na wszystkich liczących się rynkach popyt na auta elektryczne rośnie w mniejszym lub większym stopniu, w Polsce wciąż mamy do czynienia ze stagnacją w tym sektorze. Nawet konkurs na pierwszy polski samochód elektryczny nic w tej kwestii nie zmienił.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  Tesla Model X holuje... Dreamlinera. Nie, tym razem Boeing nie był popsuty!

Według Maciej Mazura, dyrektora zarządzającego Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych, na polskich drogach mamy mniej niż dwa tysiące samochodów elektrycznych. Ich liczba rośnie bardzo powoli i tym samym nasz dystans do najbardziej rozwiniętych gospodarek cały czas się powiększa. W momencie, gdy Wlk. Brytania przeznacza na promocję elektromobilności 400 mln funtów, z czego 100 mln funtów na wsparcie sprzedaży tego typu pojazdów, w Polsce wciąż nie ma stosownych ram prawnych.

Choć rząd przyjął program resortu rozwoju, według którego w 2025 r. na polskich drogach ma poruszać się milion aut elektrycznych, nie ma wciąż żadnych form wsparcia dla tego programu. Potrzebne są natychmiastowe działania, chociażby poprzez obniżenie stawki za ładowanie pojazdów elektrycznych w nocy.

Będąca przedmiotem prac już od kilku miesięcy ustawa o elektromobilności i paliwach alternatywnych nie jest pozbawiona wad. Brak jest np. przepisów przejściowych dla istniejącej infrastruktury. Sama ustawa również w małym stopniu stymuluje do inwestycji w tym obszarze. Zniesienie akcyzy na auta z alternatywnymi paliwami i możliwość wjazdu do stref zeroemisyjnych raczej nie zachęcą do masowego kupowania “elektryków”.

Jeśli tak dalej pójdzie, to do 2025 r. w Polsce nie będziemy mieli nawet 300 tys. aut elektrycznych.

Jakie zachęty są niezbędne?

Jak przekonuje Maciej Mazur, wzrost sprzedaży nie będzie możliwy bez rozbudowanego systemu wsparcia. Udział sprzedaży aut elektrycznych był znaczący tylko w tych krajach, w których wprowadzono odpowiednie programy z zachętami.

Tylko w pięciu państwach Unii Europejskiej nie wprowadzono żadnego systemu wsparcia. Oprócz Polski, także na Litwie, Malcie oraz w Estonii i Chorwacji.

– mówi Maciej Mazur.

System wsparcia nie powinien się ograniczyć jedynie do zagadnień związanych z zachętami do zakupu pojazdów elektrycznych. Ważny jest również rozwój infrastruktury. Państwo powinno wspierać zarówno budowę ładowarek przydomowych, jak i stacji ładowania przy najważniejszych drogach w kraju, z naciskiem na tzw. szybkie ładowarki.

Tagi: rekord sprzedażysamochody elektrycznewyniki sprzedaży
Wojciech Traczyk

Autor Wojciech Traczyk

W branży motoryzacyjnej już od ponad piętnastu lat. Lubię wszystko, co ma cztery koła, ale interesują mnie również inne zagadnienia z szeroko pojętej branży - od nowinek technologicznych, poprzez kwestie dotyczące zmieniających się przepisów, aż po inwestycje w branży automotive czy też rozbudowę infrastruktury drogowej.

DODAJ KOMENTARZ