zamknij
AKTUALNOŚCI

BMW Isetta przeszło 60 lat później. Auto odrodziło się w Chinach!

REKLAMA
Fot. Materiały prasowe Eagle

I gdy świat motoryzacyjny zaczął już myśleć o tym, że chińska motoryzacja zaczyna wychodzić na prostą, a funkcjonujące w nim marki mają realną szansę na szybkie połknięcie rynku w Europie i Stanach, swój nowy model zaprezentowała azjatycka firma Eagle. Auto zostało nazwane EG6330K. Czy ta sylwetka czegoś wam nie przypomina? Dokładnie, w oryginale z roku 1955 na masce auta widniała biało-niebieska szachownica…

BMW Isetta nie do końca była prawdziwym BMW w dzisiejszym rozumieniu marki. Tak naprawdę jedyną rzeczą, która to auto mogła łączyć ze współczesnymi modelami, był napęd na tylne koła. Cała reszta jest diametralnie inna i może się obecnie wydawać nieco śmieszna! Miniaturowe BMW zabiera na pokład dwoje pasażerów i symboliczną ilość bagażu. Do tego miejsce w jego wnętrzu zajmowało się przez drzwi umieszczone w miejscu maski, a napęd pochodził z silnika motocyklowego.

W Chinach koncepcja Isetty rozwinęła się!

I choć pomysł na samochód zaprezentowany w roku 1955 przyjął się z miejsca, tak naprawdę nigdy nie był niemiecki. Isetta powstawała na licencji kupionej od włoskiej marki Iso. Miejskie wozidełko było montowane w sumie przez 7 lat. W tym czasie Niemcy sprzedali 161 728 egzemplarzy. I gdy wszyscy sądzili, że historia Isetty na dobre skończyła się w roku 1962, w roku 2018 auto odrodziło się w Chinach! Nowa nazwa EG6330K nie brzmi specjalnie lotnie. Tak właściwie bardziej przypomina numer katalogowy. Niech to jednak nie zwiedzie kupujących. Azjatyccy inżynierowie nie tylko skopiowali BMW, ale też nieco rozwinęli projekt auta. To stało się dłuższe, ma teraz czworo drzwi oraz prawdziwą konsolę centralną z radiem i sterowaniem nawiewami.

Chińscy konstruktorzy chcieli najwyraźniej pokazać, że czują międzynarodowe trendy nie tylko w kwestii stylizacji wnętrza, ale również napędu. Właśnie dlatego oferują w modelu Eagle EG6330K wyłącznie jedną wersję silnikową. I jest nią niewielki elektryk oferujący moc 5,3 konia mechanicznego. Ponoć autko jakimś cudem jest w stanie przyspieszyć nawet do 60 km/h. A to oznacza, że w polskich warunkach macie szansę otrzymać w nim nawet mandat za przekroczenie dozwolonej prędkości! Układ napędowy jest skonfigurowany w taki sposób, aby pozwalał na pokonanie na jednym ładowaniu nawet 120 kilometrów.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  To będzie nowe M8 Coupe, tylko trochę inne...

Chińska Isetta powinna być nieco inaczej przemyślana

Bez cienia wątpliwości można powiedzieć, że BMW Isetta jest modelem kultowym. To bardzo sympatyczne auto do miasta, które ma potężną zaletę. Totalnie brakuje mu objawów nadęcia charakterystycznego dla współczesnych modeli marki. Niestety w tym samym czasie przenoszenie żywcem jej konstrukcji do drugiej dekady XXI wieku to prawdziwe kuriozum! W dzisiejszych warunkach przeszło 60-letnia konstrukcja Isetty nie ma zielonego pojęcia chociażby o normach bezpieczeństwa. A jako że mówimy dodatkowo o chińskim klonie, można się spodziewać że sytuacja musiała się dodatkowo pogorszyć.

Oczywiście w negatywnych opiniach zawsze można się doszukiwać zawiści. W końcu nie brakuje marek, w przypadku których retrospekcja o kilka dekad wstecz wyszła na dobre. Wystarczy wspomnieć o Fiacie 500, MINI czy Jeepie Wranglerze. Te przykłady wiele jednak odróżnia od chińskiego Eagle. Ani Fiat, ani BMW w przypadku MINI, ani Jeep nie przenieśli konstrukcji z lat sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych, a następnie nie udawali, że spełnia ona współczesne standardy. Każda z marek budowała auto od podstaw, a retro klimat stanowił jedynie inspirację stylistyczną.

Tagi: auta z ChinBMWBMW Isettachińskie autaEagle
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.

DODAJ KOMENTARZ