zamknij
REKLAMA

Rejestratory jazdy powoli przestają być zwykłymi rejestratorami jazdy. Owl Car Cam jest w stanie m.in. wykryć i odstraszyć złodzieja samochodowego oraz poinformować was o tym, że ktoś otarł wasze auto na parkingu. A całą inteligentną technologię zawdzięcza zespołowi inżynierów złożonemu z byłych pracowników Apple`a, Microsoftu oraz firmy Dropcam.

Owl Car Cam posiada dwie kamery rejestrujące obraz w jakości HD. Pierwsza obserwuje otoczenie auta, a druga wnętrze. Urządzenie zostało wyposażone w wewnętrzną pamięć pozwalającą na zapisanie obrazu z ostatnich 24 godzin, mocny procesor, głośnik, mikrofon, dotykowy ekran, światła LED oraz technologię bezprzewodowej komunikacji. Kamera może wysyłać dane za pomocą technologii komórkowej LTE, WiFi, bluetooth, a do tego zbierać informacje o położeniu poprzez nadajnik GPS.

Rejestrator jazdy Owl – nowy gracz na rynku!

Podstawą funkcjonalności Owl Car Cam jest oczywiście nagrywanie obrazu. Fragmenty zarejestrowanego filmu kierowca może później zgrać na telefon komórkowy i udostępnić w jednym z portali społecznościowych. Na tym jednak nie koniec. Podczas postoju auta, nagrywarka pozwala zdalnie zajrzeć za pomocą oka kamery do kabiny pasażerskiej, poinformuje o szkodzie parkingowej, a nawet odstraszy potencjalnego złodzieja!

Gdy sowa zwróci uwagę na kogoś zaglądającego do samochodu przez okna, włączy lampkę LED-ową. To ma stanowić sygnał mówiący o tym, że został zauważony. Poza tym natychmiast wyśle do właściciela komunikat ostrzegawczy oraz pozwoli na bieżące przesyłanie obrazu z kamery do telefonu lub na tablet czy komputer. W ten sposób kierowca będzie wiedział jak rozwinęła się sytuacja i czy złodziej porzucił swój plan. Jeżeli okaże się, że przestępca mimo wszystko postanowi wybić szybę i dostać się do auta, istnieje możliwość wysłania do niego komunikatu dźwiękowego za sprawą głośnika zamontowanego w Owl Car Cam.

Historia firmy Owl i jej pracowników jest nieco zawiła. A stoi za nią przede wszystkim jedna postać – Andy Hodge. To człowiek, który przez 10 lat był głównym inżynierem w Apple`u, a następnie zaczął kierować zespołem w startupie Dropcam. Gdy druga z marek została kupiona przez Nesta, postanowił pójść na swoje. Początkowo Owl miał zajmować się systemami skierowanymi do domów i mieszkań. Ostatecznie inicjalnym projektem stał się rejestrator jazdy.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ  To poważne zagrożenie! Czy badanie wzroku kierowcy powinno być konieczne?

Miał być monitoring domów. Pojawił się rejestrator jazdy!

Skąd ta decyzja? Hodge tłumaczy ją w bardzo prosty sposób. Prawdopodobieństwo, że coś ważnego stanie się w samochodzie jest zdecydowanie większe niż w przypadku domu. Na poparcie tezy Owl przygotował interesujące statystyki. W ich głos jest 10 proc. szans na to, że ktoś wkradnie się do waszego mieszkania lub wystąpi w nim pożar. Prawdopodobieństwo, że będziecie brali udział w wypadku, zobaczycie kradzież innego pojazdu lub zobaczycie kradzież w sklepie wynosi już 50 proc. A do tego warto doliczyć jeszcze wszystkie śmieszne sytuacje, na które nie zawsze można zareagować w porę i które nie zawsze da się zarejestrować telefonem.

Owl Car Cam będzie sprzedawany w dwóch konfiguracjach. W pierwszej za 349 dolarów (około 1190 złotych) kierowca kupi kamerę wraz z roczną subskrypcją na serwis LTE. W drugiej ma możliwość nabyć kamerę za 299 dolarów (około 1020 złotych), a później ewentualnie płacić miesięczny abonament o wysokości 10 dolarów (około 34 złotych) za serwis LTE.

Tagi: aplikacje wideorejestratoraapplerejestrator jazdy
Kuba Brzeziński

Autor Kuba Brzeziński

Czasami racjonalista, czasami pedantyczny wielbiciel abstrakcji. Ceni wolność i niezależność. Niepoprawny miłośnik samochodów, który wierzy, że pod masą śrubek i mechanizmów kryje się dusza. Poza tym dziennikarz - motoryzacyjny oczywiście.

DODAJ KOMENTARZ