autofakty.pl

Używana hybryda za 40 tysięcy? Jest z czego wybierać!

używana hybryda, hybryda, samochód hybrydowy

Hybrydy są drogie? To całkowita bzdura! Na rynku wtórnym nie brakuje modeli, które choć są naszpikowane zaawansowaną technologią, kosztują mniej niż 40 tysięcy złotych. Kierowca kupując jeden z nich będzie się mógł cieszyć nie tylko z niskiego spalania i ekologicznego charakteru. Używana hybryda ma jeszcze jedną twarz. Zadbana okaże się naprawdę wyjątkowo bezawaryjna!

Toyota Prius II – ekologia i potężna dawka zmyślności

Jeżeli jest w tym zestawieniu jakiś model, którego nie mogło zabraknąć, bez wątpienia mowa o Toyocie Prius. Nie będziemy jednak opowiadać o pierwszej generacji – jej produkcja była mała, a używane egzemplarze są dzisiaj traktowane jak kolekcjonerskie. Skupimy się na odsłonie drugiej, która jest dużo bardziej nowoczesna, zdecydowanie bardziej funkcjonalna i naprawdę tania. Dziś za używanego Priusa drugiej generacji należy zapłacić zaledwie 20 tysięcy złotych. Wybierając model wyceniony na około 30 tysięcy, kupujący może liczyć na rozsądny przebieg i dobry stan techniczny.

Toyota Prius II / fot. Materiały prasowe Toyota

Czemu warto wybrać Toyotę Prius II? To nie tylko funkcjonalna hybryda, ale wręcz jeden z najbardziej funkcjonalnych modeli segmentu C. Kabina mieści cztery dorosłe osoby, a bagażnik aż 408 litrów. Dodatkowo nowatorska karoseria ukrywa jeden z najnowocześniejszych układów napędowych w swoim czasie. Połączenie półtoralitrowego benzyniaka i agregatu elektrycznego daje 110 koni mechanicznych, które pozwalają na dynamiczne poruszanie się w mieście i trasie oraz mają niewielki apetyt. Spalanie w terenie zabudowanym wynosi około 5 litrów benzyny.

Toyota podczas budowy Priusa II zarejestrowała w sumie 530 patentów. Auto bez wątpienia było i jest nowoczesne, ale to dopiero połowa informacji. Nowoczesność w przypadku Toyoty oznacza też wyjątkową trwałość. Liftback od lat ląduje w czołówce rankingów bezawaryjności. Dodatkową gwarancję jakości stanowi fakt, że używane Priusy są ukochanymi autami warszawskich taksówkarzy. Skoro nawet oni nie narzekają na japońskie hybrydy, coś musi być na rzeczy!

Honda CR-Z – sportowe spojrzenie na hybrydę

Prezentacja Hondy CR-Z nieco zdziwiła świat motoryzacyjny. Czemu? Japończycy zbudowali auto, które nawiązuje do koncepcji coupe oraz wyposażyli je tylko i wyłącznie w silnik hybrydowy. Koncepcja stojąca za samochodem brzmi nowocześnie. Warto jednak zaznaczyć, że określenie hybrydowy zostało użyte nieco na wyrost. Japończycy zestawili półtoralitrowy motor benzynowy o mocy 114 koni mechanicznych z niewielkim agregatem elektrycznym. Silniczek dysponuje mizernym stadem niespełna 14 koni mechanicznych.

Honda CR-Z / fot. Materiały prasowe Honda

Rola elektryka w układzie napędowym Hondy ogranicza się do wspomagania jednostki benzynowej – włącza się m.in. przy starcie z miejsca czy podczas przyspieszania. W ten sposób nie ma zasadniczego wpływu na wyniki spalania. Choć Japończycy deklarują zapotrzebowanie na paliwo na poziomie 6,1 litra w mieście, w warunkach realnych wynik może być o litr do półtora wyższy.

Choć ograniczenia technologii hybrydowej użytej podczas budowy Hondy CR-Z są oczywiste, auto nadal wygląda bardzo dobrze i świetnie nadaje się do miejskich wojaży. Poza tym kosztuje minimum 30 tysięcy złotych, nie ma większych braków na liście wyposażenia, pochodzi w najgorszym wypadku z 2011 roku oraz powinno dobrze trzymać wartość.

Lexus RX 400h – prawdziwy arystokrata wśród hybryd

Choć kwota na poziomie 40 tysięcy złotych nie wydaje się być wygórowana, pozwala na zajrzenie nawet do hybrydowego segmentu premium! Używane Lexusy RX 400h mają kilka zalet na rynku wtórnym. Po pierwsze są naprawdę rzadkie. Po drugie prawie wcale się nie psują. Po trzecie często pochodzą od pierwszych właścicieli i przez ostatnie kilkanaście lat były serwisowane wyłącznie w ASO. A to nie tylko gwarancja szczęśliwej eksploatacji, ale również wyższej ceny podczas późniejszej odsprzedaży.

Lexus RX 400h / fot. Materiały prasowe Lexus

Lexus RX 400h stanowi dowód na to, że samochód hybrydowy może dawać przyjemność podczas jazdy. Układ napędowy składa się z dwóch agregatów elektrycznych, które współpracują z 3,3-litrową V-szóstką. Podział ról jest prosty. Benzyniak zapewnia rasowy warkot podczas jazdy. Elektryki tonują natomiast jego apetyt. I wychodzi im to całkiem nieźle. Ważący przeszło 2 tony SUV spala w cyklu miejskim nieco ponad 9 litrów benzyny. Co więcej, kierowca w każdym momencie podróży ma dostęp do pokaźnej mocy. Głębsze wciśnięcie pedału gazu budzi do życia 272 konie mechaniczne.

Oczywiście Lexus RX ma pewne wady. Karoseria auta jest delikatnie mówiąc oryginalna, podczas gdy kabina przesadza z prostotą i drewnianymi wykończeniami. Japoński brak wyczucia stylu jest czymś, do czego w tym aucie trzeba przywyknąć. W zamian kierowca otrzymuje wprost luksusowy sposób wykończenia kabiny. Materiały są najwyższej jakości, a sposób spasowania plastików jest w stanie zaimponować każdemu z konkurentów.

Peugeot 508 RXH – hybryda z dieslem? Czemu nie!

Francuzi bardzo lubią chodzić po prąd. O ile w latach osiemdziesiątych i wcześniej pokazywali to głównie za sprawą stylistyki aut, o tyle w nowym millenium postanowili na nowo zdefiniować napęd hybrydowy. Właśnie dlatego zadebiutował model 508 RXH. Pod trzyliterowym oznaczeniem ukrywa się jednostka spalinowo-elektryczna oparta technologicznie o silnik diesla. 2-litrowy ropniak jest świetnie znany klientom koncernu PSA i w tej wersji rozwija 163 konie mechaniczne. Do jego dyspozycji pozostaje agregat elektryczny o mocy 33 koni mechanicznych.

Peugeot 508 RXH / fot. Materiały prasowe Peugeot

Sama konstrukcja układu napędowego stanowi jednak dopiero połowę informacji. Jako że Francuzi umieścili agregat elektryczny przy tylnej osi, zbudowali nowoczesny napęd na cztery koła. Ten jednak przyda się głównie podczas chwilowych poślizgów kół. A wszystko za sprawą ograniczonej pojemności pokładowych baterii. Zapał silnika elektrycznego dosyć szybko się kończy. Zasięg Peugeot 508 RXH na zasilaniu prądem został oszacowany na zaledwie 4 kilometry.

Francuska koncepcja hybrydowa nigdy nie zdobyła uznania kierowców na Starym Kontynencie. A sytuacji nie poprawiał brak urody nadwozia modelu 508. Auto sprzedawało się gorzej niż źle i przemknęło przez rynek motoryzacyjny niemalże niezauważone. W efekcie dziś kupujący mogą liczyć na naprawdę atrakcyjne ceny na rynku wtórnym. Kwota nieprzekraczająca 40 tysięcy złotych pozwala na zakup Peugeota 508 RXH z roku 2011 lub 2012.

Toyota Auris I HSD – używana hybryda z wyjątkowo rozsądną metką

Toyota Auris pierwszej generacji w wersji hybrydowej jest dosyć ważnym modelem na rynku. Jako jedna z pierwszych pokazała, że wariant spalinowo-elektryczny nie musi być drogi. Auto pozostawało w zasięgu wszystkich kupujących w segmencie C i miałoby wielkie szanse na wolumenowy sukces. Miałoby gdyby nie fakt, że pojawiło się w sprzedaży zaledwie na trzy lata przed zmianą modelową.

Toyota Auris HSD / fot. Materiały prasowe Toyota

Auris HSD to wyjątkowo funkcjonalne auto. Ma przestronną kabinę oraz 310-litrowy bagażnik. Do tego już w standardzie ma prawie pełne wyposażenie, potrafi bezszelestnie mknąć przez miasto, daje wygodę za sprawą elektrycznej skrzyni biegów (a właściwie przekładni planetarnej wcielającej się w jej rolę), a jak trzeba budzi w połączeniu 1,8-litrowego benzyniaka i silnika elektrycznego 136 koni mechanicznych. Hybrydowa Toyota osiąga pierwszą setkę po około 11 sekundach oraz potrafi spalić w mieście zaledwie 3,8 litra benzyny.

Kwota wynosząca maksymalnie 40 tysięcy złotych sprawia, że wybór hybrydowych Aurisów pierwszej generacji będzie się składał nawet z kilkunastu modeli. Choć auta te są wyjątkowo niezawodne, używany egzemplarz wystawiony na sprzedaż poza ASO warto dokładnie sprawdzić. Czemu? Samochód po poważnym wypadku, który został naprawiony najniższym możliwym kosztem, z całą pewnością znajdzie się źródłem wielu problemów. A problemy związane z uszkodzonym osprzętem hybrydowym nie będą tanie w usunięciu.

Exit mobile version