autofakty.pl

Top 10: Używane samochody do 5 tys. zł – który wybrać?

Używane samochody do 5 tys

Każdego roku do Polski importowanych jest około milion samochodów używanych. A to sprawia, że wybór na rynku wtórnym staje się coraz większy! Mimo wszystko u głowach kierowców cały czas dźwięczy to samo pytanie: który model wybrać? Dziś zobaczymy jakie używane samochody do 5 tys. złotych są dostępne w portalach z ogłoszeniami. Wybierzemy też 10 najciekawszych typów.

Toyota Yaris I

Fot. Materiały prasowe Toyota

To bez wątpienia jedna ze sztampowych propozycji. Z drugiej strony Yaris pierwszej generacji łączy kilka cech, które przy budżecie określonym na 5 tysięcy złotych, mogą się wydawać zaskakujące. Ma naprawdę oryginalną bryłę, a do tego do dziś – mimo 20 lat historii za sobą – potrafi być bezawaryjny. Na rynku używanych dominują modele napędzane litrowym silnikiem benzynowym. 4-cylindrowiec nie gwarantuje osiągów. Z drugiej strony dzielnie znosi nawet zasilanie LPG. A to np. w pierwszym samochodzie kierowcy cecha nieoceniona. Podczas wyboru Toyoty kierowca musi się pogodzić tylko z jednym – naprawdę brzydką kabiną pasażerską.

Citroen Xsara Picasso

Fot. Materiały prasowe Citroen

W roku 1998 Francuzi postanowili wejść do segmentu minivanów. I debiut ten okazał się dość udany. Xsara Picasso to idealne auto za 5 tysięcy złotych, bo ma oryginalne nadwozie, naprawdę przestronną kabinę pasażerską z pięcioma oddzielnymi fotelami i bagażnik o pojemności 550 litrów. Na co uważać podczas zakupu Citroena? Lepiej odpuścić sobie diesle. Nie, nie były złe. Ale dziś są już wyeksploatowane i siłą woli muszą się psuć. Poza tym warto skontrolować stan tylnego zawieszenia. Montowana jest w nim belka skrętna, w której wyrabiają się łożyska igiełkowe. Regeneracja całego mechanizmu kosztuje nawet 800 – 900 złotych.

Skoda Octavia I

Fot. Materiały prasowe Skoda

Skoda Octavia pierwszej generacji być może nie ma finezyjnej bryły nadwozia oraz być może została opatrzona nużącym wnętrzem. Z drugiej strony ukrywa sprawdzoną technologię, która przy odrobinie dbałości serwisowej ze strony właściciela, jest w stanie jeździć latami bez zasadniczych awarii. Czy to oznacza, że Skodę można brać w ciemno? Bez wątpienia nie! To oznacza mniej więcej tyle, że na rynku wtórnym nadal można znaleźć egzemplarze w dobrym stanie i z rozsądnym przebiegiem. Rady? Lepiej unikać diesli i zgazowanych benzyniaków. Mogą zwiastować kosztowne problemy.

Fiat Panda II

Fot. Materiały prasowe Fiat

Panda drugiej generacji ma kilka zalet. Ma naprawdę sympatyczne nadwozie, była produkowana w Polsce, a do tego ceny części zamiennych spokojnie można nazwać śmiesznymi. Przykład? Nowy amortyzator kosztuje zaledwie 50 złotych! Fiat był konfigurowany przede wszystkim z 8-zaworowym silnikiem o pojemności 1.2 litra. Ten dobrze współpracuje z instalacją LPG, a do tego ma bezkolizyjny rozrząd. A to oznacza, że jak kierowca przegapi termin wymiany i pasek się zerwie, wystarczy założyć nowy i odpalić silnik. Nie ma konieczności przeprowadzania remontu.

Peugeot 206

Fot. Materiały prasowe Peugeot

206-tka jest jednym z większych hitów sprzedaży w historii Peugeota. A auto szczególnie upodobali sobie Europejczycy. Jako że historia modelu zaczęła się w roku 1998, nie ma się co dziwić że jest on niezwykle popularny wśród ogłoszeń używanych samochodów do 5 tys. złotych. Największa zaleta? Bez wątpienia ostry i całkiem aktualny design, a do tego większość silników benzynowych podatnych na zasilanie tanim LPG. Największa słabość? Łożyska igiełkowe w belce skrętnej, a do tego blachy podatne na działanie korozji i zajeżdżone diesle.

Ford Focus I

Fot. Materiały prasowe Ford

Focus pierwszej generacji wyznaczał w segmencie C standardy prowadzenia. A wszystko za sprawą innowacji jaką było zastosowanie zawieszenia wielowahaczowego tylnej osi. Dziś używane egzemplarze zaczynają powoli podupadać. Mimo wszystko nadal można znaleźć egzemplarz, który będzie godny uwagi. Czego lepiej unikać? Przede wszystkim Fordów z silnikiem diesla. Te jednostki nie były najlepsze już jako nowe. Na co zwrócić uwagę? Chociażby na falowanie obrotów w benzyniaku. To nie zawsze musi być tani w wymianie czujnik. Czasami silnik po prostu nadaje się wyłącznie do wyrzucenia.

Renault Modus

Fot. Materiały prasowe Renault

Używane samochody do 5 tys. złotych spokojnie mogą się wyróżniać z tłumu. A teorię tą potwierdza chociażby Renault Modus. Oryginalnie zaprojektowany Francuz idealnie nadaje się do ruchu miejskiego. Pudełkowate nadwozie ułatwia manewry i parkowanie, a kabina jest zaskakująco przestronna. Poza tym Modus nie jest modelem nadmiernie awaryjnym i był wyposażany w sprawdzone silniki benzynowe. Co z dieslami? Wybór motoru 1.5 dCi to wielka loteria. Część była całkiem bezawaryjna, ale część psuła się na potęgę już od przebiegu na poziomie 50 tysięcy kilometrów.

Audi A3 I

Fot. Materiały prasowe Audi

Dysponując kwotą na poziomie 5 tysięcy złotych kierowca może zaznać także… nieco luksusu! A3 to jeden z pierwszych przedstawicieli segmentu C premium. Nadwozie auta jest delikatnie mówiąc stonowane. Chcąc wyrazić się bardziej stanowczo należy powiedzieć, że jest po prostu nudne! W zamian technologia jest sprawdzona, trwała i tania w ewentualnych naprawach. Podczas zakupu używanego Audi należy uważać na diesle i zgazowane benzyniaki. Choć jednostki napędowe były naprawdę dobre, odbiło się na nich piętno lat. W efekcie dziś mogą być problematyczne.

Honda Civic VII

Fot. Materiały prasowe Honda

Debiut Hondy Civic VII przypada na rok 2000. To też moment, w którym wierni klienci japońskiej marki zaczęli załamywać ręce. Klasyczny dotychczas kompakt zaczął bowiem przypominać efekt mezaliansu kompaktu z minivanem. Nie wszystkim podobały się też duże i wyłupiaste lampy oraz wnętrze z wysoko umocowaną gałką zmiany biegów. Z drugiej strony zadbane modele Civica dobrze znoszą próbę czasu. Poszukując używane samochody do 5 tys. złotych warto zatem wziąć tą kandydaturę pod uwagę.

Volkswagen Lupo

Fot. Materiały prasowe Volkswagen

Volkswagen Lupo nigdy nie był oficjalnie sprzedawany w Polsce. Wszystkie auta pochodzą zatem z importu. Co można powiedzieć o wilczku? Ma sympatyczne spojrzenie, kabinę pasażerską zapożyczoną z większego Polo i szeroką paletę silnikową. Co ważne, Lupo to nie zawsze samochód typowo miejski. W sprzedaży funkcjonowała też wersja sportowa, która była wyposażana w 125-konny silnik o pojemności 1,6 litra. Tej niestety w ramach budżetu z całą pewnością nie uda się kupić… Czego warto unikać? Modeli 3L. Tak, spalały one średnio 3 litry oleju napędowego. Mimo wszystko miały całą masę nietypowych części zamiennych, które dziś mogą być naprawdę drogie w zakupie.

Exit mobile version