autofakty.pl

Polestar sportową marką Volvo. Niczym AMG

Volvo S60 i V60 Polestar (fot. Volvo)

Dobrze przyjęte nowe modele Volvo z rodziny 60 i 90 zwiększyły apetyty szwedzkiej marki oraz jej właściciela – koncernu Geely. Stąd pomysł, by z działu Polestar, zajmującego się podrasowaniem modeli Volvo, uczynić całkowicie odrębną markę.

Na trzy sposoby specjaliści z działu Polestar udoskonalają obecnie modele Volvo. Jako dodatkowe wyposażenie można zamówić specjalne pakiety Polestar. W ofercie znalazła się także gama części Polestar Performance Parts. I wreszcie sportowe wersje modeli – obecnie S60 i V60 – będące ich najmocniejszymi i najostrzejszymi odmianami. Już niebawem czeka nas jednak dość istotna zmiana. Polestar nie będzie już wyłącznie podrasowywał modele Volvo, a stworzy osobną, sportową markę w chińsko-szwedzkim koncernie.

Wyścigowe początki

Korzenie Polestara sięgają 1996 r. Wówczas to utworzona została wyścigowa seria Swedish Touring Car Championship, w której startować zamierzało również Volvo. Aby walczyć o jak najwyższe cele, Volvo związało się z utworzonym w tym samym roku zespołem Flash Engineering. Jak się okazało, kierowany przez Jana „Flasha” Nilssona zespół już w pierwszym wygrał całą serię z modelem Volvo 850.

W 2005 r., wraz ze zmianą dyrektora zespołu (został nim Christian Dahl), zmieniono również jego nazwę na Polestar. Mimo ścisłej współpracy Polestar cały czas zachowywał niezależność. Dopiero w 2015 r. sportowa dywizja została całkowicie wchłonięta przez Volvo.

W tym momencie Polestar nie był już jednak wyłącznie wyścigowym zespołem. Na swoim koncie miał już pierwsze auta cywilne.

Od C30 do rodziny 60

Pierwszym, prototypowym jeszcze, modelem, który wyszedł spod skrzydeł Polestara, było Volvo C30 Polestar Performance. Zaprezentowany w 2010 r. koncept bazował na wyścigowym modelu Polestar STCC. Pod maską miał 2,5-litrowe turbo o mocy 405 KM i maksymalnym momencie obrotowym 510 Nm. Do tego napęd na cztery koła i szereg modyfikacji, które sprawiały, że można było czuć się w nim jak w prawdziwym sportowym aucie.

Volvo S60 Polestar Concept, który pojawił się w 2012 r., był niejako naturalnym rozwinięcie sportowego C30. Pod maską skrywał 508-konną jednostkę T6, a sprint ze startu do 100 km/h zajmował mu jedynie 3,9 s. Choć był to prototyp, trafił na tor testowy Mazda Raceway Laguna Seca, gdzie wykręcił lepszy czas od Audi R8.

To chyba zdecydowało, że Szwedzi postanowili przestać bawić się w koncepty i spróbować swoich sił w rzeczywistej rywalizacji. W 2014 r. na rynku zadebiutował wariant Polestar modeli S60 i V60. Napędzane były one 6-cylindrowym silnikiem o mocy 350 KM i posiadały napęd na 4 koła. Do tego zmodyfikowano w nich układ jezdny oraz poprawiono aerodynamikę.

Duży popyt

Szybko okazało się, że był to niemalże strzał w dziesiątkę. Mimo zaledwie dwóch modeli w ofercie (a właściwie jednego, tyle że w dwóch wersjach nadwoziowych) sprzedaż rosła i rośnie cały czas. W pierwszych pięciu miesiącach br. sprzedano już ponad 12 tys. aut ze znaczkiem Polestara. Łącznie w ciągu trzech lat obecności na rynku przekroczono już barierę 100 tys. sprzedanych egzemplarzy. Nie dziwi w tym kontekście że klienci dopytują o inne modele przygotowanego przez inżynierów z Polestara.

Polestar sportową marką Volvo w pełnym tego słowa znaczeniu

I się doczekają. Ogłoszona właśnie decyzja władz koncernu Geely oznacza, że na rynku pojawią się nowe modele sygnowane marką Polestar. Choć ma to być całkowicie odrębna marka w portfolio chińskiego koncernu, to jednak przynajmniej w początkowej fazie będzie bazować wyłącznie na modelach Volvo.

Pamiętajmy też, że niedawno Geely stało się właścicielem marki Proton i Lotus. Zwłaszcza ta druga w kontekście sportowych aspiracji koncernu może odegrać dość znaczącą rolę. Współpraca Polestara i Lotusa może bowiem wydać owoce w postaci mniejszych sportowych modeli. A tego byśmy oczekiwali od marki, która chce rzucić rękawicę AMG.

Trzeba jednak zwrócić uwagę, że mowa jest o elektrycznych modelach Polestara. Nie wiemy obecnie, czy pod tym pojęcie władze koncernu mają na myśli wyłącznie typowe elektryki, czy również odmiany hybrydowe typu pug-in. Nie zmienia to jednak faktu, że możemy spodziewać się naprawdę sporych emocji od tych modeli. Volvo bowiem nie ukrywa, że za cel bierze sobie AMG, a więc poprzeczka jest wysoko zawieszona. Być może też Szwedzi zdają sobie sprawę, że w przypadku konwencjonalnego napędu raczej nie mają startu do niemieckich rywali. A w segmencie sportowych aut z elektrycznym napędem karty dopiero są rozdawane.

Exit mobile version